SpinLaunch używa gigantycznej wirówki do wystrzeliwania obiektów w kosmos. Muszą one wytrzymać przeciążenie powstałe w wyniku wirowania z prędkością 5000 mil na godzinę (ponad 10 G). Nie jest to jeszcze ten moment kiedy można wystrzelić obiekt wielkości satelity, ale w zeszłym miesiącu wystrzelono w ten sposób pocisk, zużywając tylko 20 procent mocy akceleratora.

Czytaj także: Jak zachować się na weselu? Co może pan młody i goście?

Projekt jest stosunkowo prosty. Uchwyt z włókna węglowego utrzymuje pocisk w komorze próżniowej, gdy rozkręca się z dużą prędkością. Gdy wirówka osiągnie pożądaną prędkość, pojazd nośny wypuszcza się z tuby wyższej niż Statua Wolności (50,4 metra). W zasadzie jest to podobna technika, jak ta stosowana w rzucie młotem.

SpinLaunch szacuje, że jego wirówka zużywa cztery razy mniej paliwa niż tradycyjne rakiety i ma zerową emisję. I ma tę zaletę, że można użyć jej bardzo szybko ponownie, a dzięki temu wystrzeliwać wiele ładunków w ciągu dnia.

Czytaj także: Implant mózgu pomaga sparaliżowanym ludziom pisać myślami

Obecne satelity nie przetrwałyby wystrzelenia. Firma twierdzi jednak, że postępy w elektronice pozwoliły na wyprodukowanie kondensatorów, układów scalonych i rezystorów, które są w stanie wytrzymać ogromne przeciążenia generowane przez wirówkę. Testy komponentów satelitarnych wykazały, że pojazdy mogą być wzmocnione, aby wytrzymać start.