Pochód stanowił część ich corocznej migracji do oceanu, okalającego wyspę znajdującą się u wybrzeży Australii Zachodniej.

Czytaj także: Amazon zrobi serial na podstawie gry Mass Effect?

Tegoroczna migracja była całkowicie niebywała. Drogi były kipiącą masą czerwonych krabów. Spowodowało to korki, które są niespotykane na tej małej wyspie. Krabów było tak wiele, że ludzie musieli wysiadać z samochodów i zgarniać je z drogi.

Czytaj także: Netflix zapowiedział serial "Sandman". Zobaczcie pierwszy zwiastun

Zjawisko migracji krabów do morza na tarło nie występuje na taką skalę nigdzie indziej na świecie.

Czytaj także: Masz problemy ze snem? Można je szybko pokonać

Po godach samce krabów wracają do dżungli, podczas gdy samice pozostają w norach przez około dwa tygodnie, aby złożyć jaja. Każda samica może złożyć do 100 000 jaj, które złoży do oceanu.

Czerwony krab z Wyspy Bożego Narodzenia jest chroniony przez australijskie prawo.

Czytaj także: Peafu: zrównoważona alternatywa dla tofu wykonana z grochu

 

Czytaj także: Argentyński grill - czy różni się od polskiego?