Australijska obywatelka, Rachel Naomi Perri, została właśnie uznana winną 26 przypadków oszustwa. Prokurator udowodnił, że dokonała w sumie 475 transakcji tego typu podczas pracy w Tasmanian Veterinary Hospital w latach 2016-2019, kradnąc w sumie 680 tysięcy dolarów. Wszystko po to, by oddawać się swojemu nałogowi, czyli grze na symulatorze Heart of Vegas Slots.

Czytaj także: Rosyjscy urzędnicy prowadzą śledztwo przeciwko Netflix w związku ze skargą dotyczącą treści LGBT

Gra ma na koncie ponad 10 mln pobrań i podobno wiernie oddaje doświadczenia płynące z gry w kasynie w Las Vegas, o czym świadczy jej wysoka ocena użytkowników na poziomie 4.1. Na czym polega? Gracze mogę kupić sobie wirtualne monety, żeby wydać je następnie w automatach - tyle że wygranych monet nie można wymienić na prawdziwe pieniądze, można jedynie dalej wydawać je w grze.

Czytaj także: 7 prostych przepisów na dania na dużą imprezę

Jak czytamy w regulaminie Heart of Vegas Slots, od użytkowników może "żądać się opłaty za wirtualne przedmioty, ale niezależnie od użytej terminologii, te nie mogą zostać wymienione na pieniądze prawdziwego świata". Oznacza to, że ta i inne podobne gry nie oferują możliwości grania za prawdziwe pieniądze i możliwości wygrania prawdziwych pieniędzy czy nagród, a co więcej twórcy aplikacji ostrzegają, że praktyka w takim wirtualnym kasynie nie oznacza sukcesu w prawdziwym kasynie.

Czytaj także: 10 mitów o winie. Sprawdź co wiesz!

Nie przeszkadzało to jednak kobiecie w graniu, a także dalszym zadłużaniu siebie i innych osób w swoim otoczeniu. Co ciekawe, klinika weterynaryjna zorientowała się we wszystkim dopiero po zwolnieniu pracowniczki, kiedy w wyciągach bankowych znaleziono wiele nieprawidłowości. Jak się okazuje, weterynarze nie byli jedynymi ofiarami nałogu Perri, bo zdaniem policji złożyła również wniosek o kartę kredytową na nazwisko swojego męża, bez jego wiedzy i obciążyła ją na 24 tysiące dolarów oraz wzięłą wiele pożyczek, żeby opłacić swoje granie.

Kobieta, która ma podobno poważny wieloletni problem z hazardem, od razu przyznała się do winy i stwierdziła, że od dłuższego czasu czekała na pukanie do drzwi. Czy było warto? Może kiedyś odpowie na to pytanie.