Ach ta nasza Rada

Głównej przyczyny tak sporych zmian na notowaniach polskiej waluty należy szukać w polityce monetarnej prowadzonej przez RPP. Wystarczy powiedzieć, że główną cechą, jaka jest najczęściej wymieniana w ostatnich tygodniach, to mglistość. Analitycy głowią się, co zrobi RPP na kolejnych posiedzeniach, czy koszt pieniądza będzie dalej podwyższany, czy jednak nastąpi pauza. Tak było zarówno po pierwszej podwyżce stóp w październiku tego roku, jak również po tej listopadowej. O fatalnej komunikacji szefa NBP powiedziano już niemal wszystko, wniosek dla złotego jest taki, że spadek wiarygodności Rady wpłynął niekorzystnie na notowania polskiej waluty. Podnoszenie stóp procentowych w gospodarce powinno działać korzystnie na walutę tego kraju, a tak się nie dzieje. Fakty są oczywiście takie, że koszt pieniądza w Polsce rośnie i kolejny ruch na stopach mogliśmy również zobaczyć na grudniowym posiedzeniu (8.12.2021). Jest to oczywiście szansa dla polskiej waluty, by nieco zyskać na wartości.

Pójście po rozum do głowy

Tym bardziej że z korzyścią dla naszego orła działa dość zaskakująca zmiana retoryki RPP w ostatnich dniach. Chodzi oczywiście o walkę z inflacją, która nagle w oczach profesora Glapińskiego stała się już nie przejściowa, a jak twierdzi mocno uciążliwa. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, skoro wskaźnik CPI za listopad wyniósł, aż 7,7%. Prezes NBP zapowiedział walkę ze wzrostem cen, późno bo późno, ale może to być zapowiedź dalszego podnoszenia stóp procentowych w naszym kraju, co jak wspomnieliśmy, będzie wspierać krajową walutę.

770 mld PLN w grze

Na niekorzyść polskiej waluty działa ciągle trwający konflikt z UE, który może odstraszać inwestorów przed kupowaniem naszych aktywów. Unijni włodarze mają olbrzymie pretensje do polskich władz o stan praworządności i chcą powiązać to kryterium z wypłatą środków ze wspólnej kasy, jak również tak ważnego funduszu odbudowy po perturbacjach pandemicznych. Trzeba przyznać, że utrata środków przez nasz kraj staje się coraz bardziej realna. Tym bardziej że rzecznik TSUE w ostatnich dniach zawnioskował o odrzucenie skargi Polski i Węgier, która miała dotyczyć właśnie zasady „pieniądze za praworządność". Nie jest to jeszcze ostateczny wyrok, niemniej jednak opinia rzecznika jest często zbieżna z finalną rekomendacją Trybunału. Stawką jest niebagatelne 770 mld złotych. Jeśli konflikt będzie się zaostrzał, wpłynie on niekorzystnie na krajową walutę. Czarny scenariusz to oczywiście polexit.

Łakomy kąsek dla budżetu

W kontekście zagrożeń dla polskiej waluty na koniec roku wymieniłbym jeszcze celowe działania NBP, osłabiające naszą złotówkę. Sytuacja, do której doszło pod koniec zeszłego roku (interwencja na rynku walutowym) miała na celu „podrasowanie" nieco wartości rezerw walutowych posiadanych przez NBP. Dlaczego? Mianowice zwiększa to zysk Narodowego Banku i tym samym wpłacana jego część do budżetu państwa rośnie. Choćby w ostatnim roku było to blisko 9 mld PLN. Czy w tym roku będzie podobnie? Nie wiemy, niemniej jednak trudno będzie przełknąć brak podobnej kwoty w budżecie, bądź co bądź mocno nadszarpniętym po pandemii.

King dolar

Patrząc szerzej na perspektywę krajowej waluty, nie można nie wspomnieć o tym, co się może wydarzyć na notowaniach dolara amerykańskiego. To właśnie ta waluta decyduje o klimacie

inwestycyjnym, który panuje na walutach rynków wschodzących, w tym PLN. „Zielony" w ostatnich tygodniach zdecydowanie pokazywał moc i tym samym wysysał kapitał z rynków EM. Dzieje się tak dlatego, że USA i jej bank centralny rozpoczęli proces taperingu, czyli ograniczenia skupu aktywów, który stanowi pierwszy element zacieśniania monetarnego. Dalszym krokiem ma być podnoszenie stóp procentowych, które jest planowane na połowę roku 2022, a być może w obliczu wysokiej inflacji nieco wcześniej, nawet w marcu przyszłego roku. Taki scenariusz będzie predestynował mocniejszego dolara szczególnie w relacji do euro. Właśnie ruchy na parze EUR/USD mogą być kluczowe dla notowań złotego, w tym układzie spadki głównej pary walutowej=słaby złoty. Szczególnie biorąc pod uwagę podejście do polityki monetarnej w USA vs. strefa euro, gdzie Fed już działa, a EBC chowa głowę w piasek.

Zagrożenie, którego nie można lekceważyć

Wszystkie te dywagacje można będzie jednak schować do szafy, jeśli nowy wariant koronawirusa Omikron okaże się być niezwykle groźnym, a dostępne szczepionki staną się mało skuteczne. Nie trzeba nikogo przekonywać, że lockdowny w gospodarkach to olbrzymie zło, ale czasem są jedyną skuteczną bronią, by powstrzymać pandemię. Wydaje się jednak, że każda kolejna fala koronawirusa cechuje się tym, że prawdopodobieństwo zamykania się krajów jest mniejsze. Oczywiście warto śledzić to co się dzieje w naszym kraju, bo statystyki IV fali pandemii są naprawdę zatrważające. Podobnie jest w Niemczech, gdzie wprowadzenie ograniczeń byłoby i dla naszego kraju fatalne w skutkach. W końcu nasi zachodni sąsiedzi to nasz największy partner handlowy, a mniejsze tempo eksportu mogłoby niekorzystnie wpłynąć na polskie PKB. Patrząc szerzej, nowy wariant koronawirusa może powstrzymać plany dalszego zacieśniania monetarnego w świecie, począwszy od USA, czy dalej Wielkiej Brytanii.

Rózga dla NBP

Pozostało odpowiedzieć więc na pytanie, czy polski złoty na Święta dostanie rózgę, czy prezent? Biorąc pod uwagę sporą ilość czynników, które mogą zmienić nastawienie inwestorów do polskiej waluty, naprawdę trudno wyrokować. Zdecydowanie jednak można powiedzieć, że rózga za ten rok należy się NBP na czele z profesorem Glapińskim, bo właśnie późne działania i wołająca o pomstę do nieba komunikacja spowodowała, że krajowa waluta jest właśnie w tak fatalnym położeniu.

Jeżeli szukasz korzystnych kursów i chcesz być na bieżąco z aktualnymi notowaniami walut sprawdź serwis Walutomat.pl.