Stosunki dyplomatyczne między Rosją a Stanami Zjednoczonymi są napięte. Możliwość inwazji Rosji na Ukrainę niepokoi Amerykanów. Administracja Bidena oskarża Rosję o otrucie przywódcy opozycji Aleksieja Nawalnego. Na dokładkę rosyjska ingerencja w wybory w USA. Trudno w obliczu tych spraw mówić o partnerskich relacjach między obydwoma mocarstwami.

Czytaj także: Uber Eats dostarcza jedzenie także w... kosmosie

Scott Pace, dyrektor Instytutu Polityki Kosmicznej na George Washington University twierdzi, że gdyby projekt ISS miał rozpocząć się od nowa, Rosja nie byłaby w to zaangażowana. „Wszystko działo się w zupełnie innych, bardziej obiecujących czasach" – powiedział były sekretarz wykonawczy Narodowej Rady Kosmicznej.

Czytaj także: Dotknęliśmy Słońca! Pierwsze takie wydarzenie w dziejach lotów w kosmos

Podczas gdy urzędnicy NASA nadal cenią partnerstwo z rosyjską agencją kosmiczną, to ich znaczenie w tym układzie zdecydowanie zmalało. Stało się to po tym, gdy NASA wycofała się w 2011 roku z programu promów kosmicznych, stając się uzależniona od zewnętrznych podmiotów, a w tym przypadku od Rosjan. Ci ostatni bardzo szybko podnieśli ceny swoich usług, gdyż doskonale zdają sobie sprawę, że w tej chwili mogą dyktować warunki.

Czytaj także: Blue Origin: trzeci pomyślny lot załogowy w kosmos i to z pełną obsadą na pokładzie

Pojawienie się SpaceX z jednej strony pozwala USA obniżać koszty, gdyż usługi firmy Elona Muska są zdecydowanie tańsze od tego co oferowali Rosjanie. Podróż jednego astronauty w rosyjskim statku kosmicznym kosztowała aż 85 mln dolarów. NASA zawarła umowę ze SpaceX na transport amerykańskich astronautów na ISS, ale to jest mocno nie w smak stronie rosyjskiej, której agencja kosmiczna traci spore zyski.

Co gorsza, rosyjska armia przeprowadza ataki rakietowe na nieaktywne satelity. Jedno z takich uderzeń zostawiło ogromną ilość kosmicznych śmieci, które zagrażały stacji ISS. Astronauci znajdujący się na jej pokładzie musieli manewrować w celu uniknięcia kolizji, ale do końca nie było pewności czy jeden z 1500 odłamków nie uderzy w stację i nie zmusi ich do awaryjnego porzucenia pokładu.

Warto pamiętać, że ISS się starzeje. NASA chce przedłużyć żywotność stacji co najmniej do 2030 r., ale żeby to się udało, konieczna będzie pomoc Rosji. Chociaż amerykańska agencja kosmiczna przyznała korporacjom cywilnym trzy kontrakty na rozwój komercyjnych stacji kosmicznych, to nie ma pewności, kiedy będą mogły rozpocząć służbę.

Czytaj także: Elon Musk wyprzedaje majątek i chce się wyprowadzić na Marsa

W oświadczeniu dla Washington Post, pojawiło się stwierdzenie, że partnerstwo z Rosją na rzecz ISS „przyniosło niezliczone odkrycia i umożliwiło badania niemożliwe na Ziemi". Pojawiają się głosy, że przedsięwzięcie to zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. Nie ma wątpliwości, że międzynarodowa współpraca w kosmosie ma ogromne znaczenie dla naszej cywilizacji, ale przyszłość partnerstwa rosyjsko-amerykańskiego wygląda obecnie bardzo chwiejnie.