Na taki pomysł wpadł Homei Miyashita, profesor Uniwersytetu Meiji, który zaprezentował Taste the TV, zestaw, który można lizać, aby poczuć smak tego, co jest na ekranie. Prototyp wysyła sygnały elektryczne do 10 pojemników ze smakiem, tworząc unikalne spraye, które pokrywają (na szczęście higieniczną) warstwę folii. Urządzenie jest rozwijane od dłuższego czasu, ponieważ Miyashita omawiał podstawową koncepcję „syntezatora smaku" już wiosną 2020 roku i zaoferował pierwszy rzut okiem na telewizor w październiku tego roku.

Trzeba przyznać, że lizanie ekranu nie tylko brzmi dziwnie (choć nie dziwi nas, że pomysł ten narodził się akurat w Japonii), ale dla wielu osób może być odpychające. Jednak Miyashita niekoniecznie postrzega to jako sztuczkę, którą będzie się stosować w ekranach codziennego użytku, tak jak swego czasu było z telewizorami 3D. Zamiast tego wyobraża sobie ekrany, które można lizać jako narzędzia dla kucharzy i sommelierów, a nawet ma nadzieję zbudować platformę, na której można będzie pobierać wybrane smaki jak piosenki lub filmy. Pomóc miałoby to nam skosztować smaków z całego świata bez konieczności wychodzenia z domu.

Technologia może się więc okazać bardziej praktyczna, niż może wydawać się na pierwszy rzut oka. Zbudowanie prototypu zajęło profesorowi około roku, a jego wykonanie oszacował na równowartość 875 dolarów. Chociaż trudno sobie wyobrazić wykorzystanie tej technologii w telewizorach w naszym salonie, to może być to ciekawa i przystępna opcja dla przemysłu kulinarnego i smakoszy. Bon appétit!