Ekologiczne lotnictwo to bardzo trudny temat, bo chociaż wiele koncernów próbuje swoich sił w zakresie bardziej przyjaznych środowisku technologii, to dostępne obecnie możliwości są po prostu nieopłacalne lub niemożliwe do realizacji na komercyjną skalę.

Wizja samolotów elektrycznych może nie zostać nigdy zrealizowana, wodór to wciąż śpiew przyszłości (potrzeba nie tylko technologii lotniczych, ale i całej infrastruktury umożliwiającej transport, przechowywanie czy tankowanie), a do tego prawdziwie „zielony" jest tylko wtedy, gdy jest produktem ubocznym elektrolizy, a paliwa ekologiczne nie tylko są zbyt drogie, ale i generują dodatkowy problem - pochłaniają miejsce i zasoby, bo rośliny trzeba najpierw wyhodować.

Czytaj także: Nowy chiński satelita szpiegowski zaprezentował swoje możliwości

Jakie podejście ma zamiar przyjąć Dania, żeby zrealizować swój ambitny cel, czyli możliwość „zielonego" lotu krajowego do 2025 roku i całkowicie ekologiczne latanie krajowe do 2030 roku? Tego premier Mette Frederiksen nie zdradziła, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, że będzie to trudne zadanie, ale szereg wykwalifikowanych osób ciężko pracuje, by się udało.

Rząd wyznaczy ambitny cel: do 2025 r. Duńczycy muszą mieć możliwość zielonego lotu na krajowej trasie. A najpóźniej do 2030 r. musimy być w stanie latać całkowicie ekologicznie, kiedy latamy w Danii. - Czy to będzie trudne? Tak. Czy to możliwe? Tak myślę. Ten proces już się zaczął. Nad rozwiązaniami pracują wykwalifikowani badacze i firmy. Jeśli nam się uda, będzie to zielony przełom. Nie tylko dla Danii, ale dla całego świata - mogliśmy usłyszeć w przemówieniu.

„Zielone" latanie to jednak tylko część większej polityki ekologicznej Danii, która postanowiła aktywniej zaangażować się w walkę z najważniejszym wyzwaniem naszych czasów, czyli zmianami klimatycznymi, zapowiadając również wyższe opłaty za emisje dwutlenku węgla. Trzeba też wspomnieć o deklaracji zakończenia wydobycia ropy naftowej i gazu na morzu do 2050 roku oraz planach budowy sztucznej wyspy, której celem jest zbieranie i przechowywanie wyprodukowanej w kraju energii wiatrowej (ewentualny nadmiar energii ma zasilać elektrolizer, dostarczając przy okazji „zielony" wodór).