Jak poinformowało NASA, zwierciadło teleskopu zostało rozłożone i ustawione na swoim miejscu. Procedura trwała dwa dni i agencja potwierdza, że wszystko przebiegło zgodnie z planem i urządzenia działają.

Pokryte złotem lustro główne musiało polecieć w kosmos złożone. Ludzkość nie dysponuje, na razie rakietą zdolną do wynoszenia tak dużych (ponad 6 metrów) obiektów w całości. Po tym, jak teleskop dotarł na właściwą do tego manewru odległość, rozpoczęto rozwijanie pięciowarstwowej osłony przeciwsłonecznej, której zadaniem jest ochrona teleskopu. Po tym można było przystąpić do rozkładania najważniejszego elementu, czyli lustra.

Czytaj także: Wyścig o podbój Księżyca wkracza w decydującą fazę

Webb spędzi następne kilka tygodni, kontynuując swoją podróż do punktu ustawienia na orbicie. Po drodze zespół startowy rozpocznie kalibrację 18 segmentów zwierciadła głównego za pomocą 126 siłowników, aby odpowiednio ustawić optykę teleskopu.

Czytaj także: Stany Zjednoczone przedłużają swoją obecność na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do 2030 roku. Ważna decyzja w trudnych czasach

Latem tego roku na Ziemię dotrą pierwsze zdjęcia z Webba. Jednak żeby do tego doszło, musi nastąpić bardzo precyzyjna kalibracja wszystkich elementów kosmicznego teleskopu.

W trakcie lotu nastąpią także korekty kursu, które pozwolą ustawić statek na orbicie prawie 1,6 mln kilometrów od Ziemi. Nasze nowo oko na wszechświat musi być umieszczone tak daleko, aby chronić je przed światłem i ciepłem Słońca, Ziemi i Księżyca.

Czytaj także: A co jeśli w kosmosie są inne cywilizacje? NASA zatrudnia księdza i teologów, żeby ludzie potrafili sobie z tym poradzić

Webb to największy i najbardziej złożony teleskop, jaki kiedykolwiek wystrzelono w kosmos. Wystartował z Kourou na Gujanie Francuskiej w Boże Narodzenie dzięki rakiecie Ariane 5. Jego start odbył się z 10-letnim opóźnieniem, a misja wielokrotnie przekroczyła zakładany budżet. Naukowcy wiążą z nim ogromne nadzieje, gdyż ma nam przekazać wiedzę, o jakiej do tej pory mogliśmy tylko marzyć.

NASA ujawniła pod koniec zeszłego miesiąca, że dzięki precyzyjnemu startowi i płynnemu manewrowi korekcji początkowego kursu, Webb powinien mieć wystarczająco dużo paliwa, aby znacznie wydłużyć planowany 10-letni czas trwania misji.