Rynek kryptowalut rośnie w siłę i mimo że wirtualny staje się bardzo znaczącą siłą finansową. Można powiedzieć, że ma tyle samo zwolenników co krytyków. Pierwsza grupa podkreśla zalety oraz możliwości zarobienia dużych pieniędzy. Druga określa wirtualne pieniądze bańką, która może równie szybko pęknąć, jak powstała.

Tak czy siak, temat kryptowalut przewija się przez media niemal codziennie. Ostatnio w kontekście spadku ceny Bitcoina, który stracił mocno za sprawą niepokojów w Kazachstanie i wyłączenia w tym kraju internetu. Uważnie przyglądają mu się już nie tylko indywidualni ludzie, ale firmy, korporacje, a nawet rządy.

Elon Musk już nie raz wpłynął mocno na ceny kryptowalut. Wystarczało obwieszczenie, że Tesla jest do kupienia za cyfrowe pieniądze, a kursy szybowały w górę lub spadały natychmiast, kiedy się wycofywano ze sprzedaży.

Wiele krajów oraz Unia Europejska przyglądają się rozwojowi "górnictwa kryptowalut", gdyż jest one powodem gwałtownego zapotrzebowania na prąd, powodującego już realne kryzysy energetyczne. W kilku miejscach na świecie pojawiły się już kategoryczne zakazy górnictwa.

W tym ostatnim wypadku paradoksem są Chiny, które przegnały od siebie "górników", ale wprowadzając jednocześnie wirtualnego Juana. W tym wypadku zdecydowanie chodziło o kontrolę nad przepływem pieniędzy i wydatkami obywateli.

Z kolei Salwador podszedł do kryptowalut bardzo entuzjastycznie. Władze tego kraju pozbyły się dotychczasowej waluty, wprowadzając na jej miejsce wirtualną. Zmianę promowano jako wymóg czasów oraz wygodne rozwiązanie dla obywateli transferujących często pieniądze spoza granic.

Gdzie w tym wszystkim polska kryptowaluta PLCoin?

Samo zastrzeżenie w Urzędzie Patentowym znaku graficznego PLCoin niczego jeszcze nie przesądza. W rzeczywistości, chociaż PKO BP wypowiadało się o kryptowalutach raczej chłodno, to jest ona w kręgu jego zainteresowania od 2017 roku. Zastrzeżono wtedy nazwy kilku tokenów, a w 2018 wdrożono własny blockchain do operacji bankowych.

W tej chwili nie ma deklaracji i zapowiedzi ze strony banku. Wygląda na to, że wykazuje się on jednak zrozumieniem sytuacji i światowych trendów oraz zabezpiecza się na tzw. przyszłość. Wszystko to razem wzięte wygląda bardzo rozsądnie, gdyż Polskie instytucje finansowe powinny być przygotowane na takie ewentualności i mieć gotowe procedury, rozwiązania i choćby tokeny, które można sprawnie wprowadzić.