Zespół naukowców z Cornell University, opublikował wyniki swoich badań, z których wynika, że Słońce bardzo powoli się rozszerza i staje się coraz jaśniejsze. Powodem jest coraz mniejsza ilość wodoru w jądrze tej gwiazdy. Wodór znika, ponieważ spala się i powstaje z niego hel. W przyszłości zostanie spalony całkowicie, a więc reakcje jądrowe w sercu Słońca ustaną. Jednak wciąż będą zachodziły w powłoce jądra. Doprowadzi to do skurczenia rdzenia i wzrostu temperatury. Gdy osiągnie ona odpowiedni poziom, hel zamieni się w węgiel, a Słońce przekształci się w Czerwonego Olbrzyma. Ten schyłkowy twór w życiu Słońca zacznie się mocno rozszerzać i wchłonie z czasem Merkurego, Wenus oraz Ziemię.

Oczywiście nie nastąpi to szybko i nie musimy już nerwowo pakować walizek i poszukiwać transportu na Marsa. Specjaliści uważają, że cały proces zajmie 5 miliardów lat.

Jednak Elon Musk już teraz pochyla się nad tym problemem i zaleca kolonizację nowych planet, żeby uratować gatunki żyjące na Ziemi. Już od dawna promuje wizję kolonizacji Marsa. Postanowił nawet wyprzedawać swój majątek, żeby sfinansować ten projekt. Marzy o założeniu miasta na Czerwonej Planecie.

Warto w tym miejscu dodać, że proces wymierania gatunków na Ziemi pojawiał się już wcześniej. I tak jak w przypadku rozszerzania się Słońca, zawsze był związany z gigantycznymi kataklizmami. Jednak od setek lat za wymieranie kolejnych gatunków żyjących na naszej planecie odpowiadamy my sami — ludzie. Zdaniem naukowców od 1500 roku do czasów obecnych z powierzchni Ziemi zniknęło aż 260 tys. gatunków.