W lutym 2015 r. SpaceX wystartował z pierwszą międzyplanetarną misją z Florydy, wysyłając satelitę meteorologicznego bardzo daleko od Ziemi. Po długim powrocie okazało się, że w zbiornikach rakiety Falcon 9 nie ma na tyle paliwa, żeby mogła ona powrócić do ziemskiej atmosfery i spalić się. Dodatkowo grawitacja układu Ziemia-Księżyc nie pozwala rakiecie "uciec" w przestrzeń kosmiczną.

Specjaliści twierdzą, że ważący niespełna cztery tony Falcon 9, zderzy się z Księżycem. Do zderzenia dojdzie 4 marca, a rakieta wbije się w powierzchnię naszego naturalnego satelity z prędkością około 2,58 km/s. Naukowcy wyliczyli, że zderzenie nastąpi po niewidocznej stronie Księżyca w pobliżu równika.

Obserwacja tego wydarzenia z Ziemi będzie w zasadzie niemożliwe, ale satelity krążące obecnie wokół Księżyca, w tym Lunar Reconnaissance Orbiter NASA i indyjski statek kosmiczny Chandrayaan-2, będą w stanie zebrać cenne dane z krateru uderzeniowego i ujawnionego materiału.

NASA celowo uderzyła w Księżyc zużytą rakietą w 2009 roku w celach badawczych, jednak pierwszy przypadek niekontrolowanego zderzenia jest dla obserwatorów dużo ciekawszy.

W zeszłym miesiącu Chiny skarżyły się ONZ, że ??satelity SpaceX Starlink dwukrotnie niemal zderzyły się z ich stacją kosmiczną w ciągu ostatniego roku.