Jak donosi The Hollywood Reporter, Momoa prowadzi ostatnie rozmowy, aby dołączyć do jeszcze nie zatytułowanego Fast and Furious 10, którego premiera jest obecnie zaplanowana na 19 maja 2023 roku. Kolejny film z serii ponownie wyreżyseruje Justin Lin, a na ekranie zobaczymy kilka znanych osób i będą to na pewno Vin Diesel, Charlize Theron, Sung Kang i Michelle Rodriguez. W tej chwili nie ma pewności kogo zagra Momoa, ale spekuluje się, że może się wcielić w rolę złoczyńcy. A może będzie to jakaś całkowicie inna postać? Scenarzyści miewają niebywałe pomysły, które sprawiły już, że John Cena zagrał swojego brata Jakoba w dziewiątej części filmu. W związku z tym nie ma rzeczy niemożliwych. Jak to się mówi - magia kina.

Pozwólmy sobie na chwilowy odlot i puśćmy wodze fantazji. Fani z pewnością to wiedzą, ale przy okazji negocjacji z Momoą warto o tym przypomnieć. Otóż Spy Racers, miał ostatnio sezon obejmujący pojazdy podwodne, a więc skoro pojawiły się one już w uniwersum Szybkich i wściekłych, a Momoa dołącza do obsady, co powstrzyma go przed byciem Aquamanem. Byłoby to świetne połączenie dwóch marek, czyli DC oraz Fast. To prawda, że obie są własnością konkurencyjnych studiów i nie ma to absolutnie żadnego sensu, ale przypominam, że logika opuściła Fast and Furious około dekadę temu. Dodatkowo, nawet jeśli Momoa nie gra konkretnego superbohatera, nadal może być nadczłowiekiem…

Ok, teraz zupełnie poważnie. Postać grana przez Momoę, prawdopodobnie będzie tylko kolejnym szpiegiem lub dawno zaginionym przyjacielem Doma i Jakoba, który wraca do gry. Nudy! Tak czy inaczej, Momoa powinna wypełnić pustkę w obsadzie pozostawioną po odejściu Dwayne'a Johnsona, który jak wiadomo gra teraz w filmie z DC.