Bill Gates stał się dla wielu ludzi symbolem wciąż trwającej epidemii koronawirusa. Z jednej strony mocno angażował swój intelekt oraz środki fundacji, którą zarządza z byłą żoną Melindą, za co okrzyknięty został wielkim dobroczyńcą ludzkości. Natomiast z drugiej - stał się celem ataków zwolenników teorii spiskowych, oskarżających założyciela Microsoftu o rozpętanie piekła na Ziemi, w imię pozyskania miliardowych dochodów oraz wpływu na rządy wielu państw.

W 2015 roku, Bill Gates mówił, że ludzkość jest kompletnie bezradna w obliczu globalnej epidemii. Podczas TED Talk przewidywał, że kolejną ogromną globalną katastrofą nie będzie wojna, ale wirus wywołujący pandemię.

W trakcie swojego wystąpienia tłumaczył, że inwestowaliśmy ogromne środki w systemy powstrzymujące ataki nuklearne, ale jednocześnie bardzo niewiele w system powstrzymywanie epidemii.

Pięć lat później, jego słowa zmaterializowały się w postaci epidemii koronawirusa, która obnażyła słabość systemu służby zdrowia. Jednak w oczach krytyków jest to niezbity dowód na fakt, że Gates maczał w tym wszystkim palce i od lat szykował się do przejęcia kontroli nad ludzkością.

Występując w 2020 roku na Fast Company Impact Council, nie szczędził gorzkich słów – zarówno rządzącym, jak i mediom społecznościowym. Jego zdaniem i jedni i drudzy nie zdali egzaminu, na jaki wystawiła ich epidemia.

Rządzący nie potrafią zdobyć się na silne i zdecydowane przywództwo, którego ceną często musi być utrata popularności oraz częściowe ograniczenie swobód obywateli. Wszystko to za cenę bezpieczeństwa i zdrowia.

Teraz Gates zauważa, że nawet ostateczne pokonanie obecnej pandemii nie sprawia, że ludzkość powinna czuć się bezpieczna. Przewiduje, że nadejdą kolejne pandemie, które będą kosztowały ludzkość o wiele więcej pieniędzy i pociągną za sobą zdecydowanie ofiar śmiertelnych.  

Zdaniem Billa Gatesa gra toczy się o przetrwanie, a przed ludzkością mnóstwo pracy, żeby dobrze przygotować się do kolejnych pandemii, które nadejdą i bez wątpienia dadzą się nam mocniej we znaki. Przewiduje on, że Omikron zakończy obecną pandemię, a potem koronawirus pozostanie z nami na zawsze w formie sezonowej grypy.  

Były szef Microsoftu zwraca też uwagę, że wiele biednych krajów nie miało środków na zaszczepienie swoich obywateli i wskazuje w nich źródła przyszłych bardzo dotkliwych pandemii.