Omawiając ogólną wartość Bungie jako dewelopera, Hulst stwierdził, że „jest pod wrażeniem ich wartości produkcyjnych, jeśli chodzi o technologię, grafikę, wydajność, dźwięk i muzykę… wszystko to jest naprawdę najwyższej jakości". Można by sądzić, że to przypadkowy zbieg okoliczności, ale raczej tak nie jest, że są to wszystkie zalety, które doskonale wpisują się w multimedialne plany Sony dotyczące Destiny.

„Bardzo uważnie śledzę ich wybory projektowe, ponieważ, jak wiecie, pracowałem nad Killzone, podczas gdy Bungie rozwijało Halo" – dodał Hulst.

Chociaż zawsze było dość jasne, że zarówno Killzone, jak i Resistance zostały opracowane dla Sony jako przeciwwaga dla Halo, to rzeczywiście Killzone jest bardzo podobne w założeniach do swojego konkurenta.

Podsumowując swoje przemyślenia na temat Bungie, Hulst powiedział: „Spędziłem dużo czasu z ludźmi takimi jak Jason Jones i Pete Parsons oraz z niektórymi starszymi zespołami Bungie. I powiem wam, że wszyscy są bardzo podekscytowani tym, że Bungie i PlayStation Studios mogą dzielić się pomysłami i rozmaitymi doświadczeniami".

Interesujące jest to, że PlayStation traktuje i mówi o Bungie jak o równorzędnym partnerze, a nie spółce zależnej. Trzeba przyznać, że wybór Bungie był doskonałych ruchem.

Kilka dni temu Sony ogłosiło plany przejęcia Bungie, studia odpowiedzialnego za przebojową strzelankę sieciową science-fiction Destiny, za 3,6 miliarda dolarów. Samo Bungie określa przejęcie jako początek nowej ery dla firmy — skoncentrowanej na globalnej rozrywce multimedialnej, a nie tylko na grach.

Ważną sprawą jest tu fakt, że Bungie będzie nadal rozwijać swoje produkcje na wielu platformach, a nie tylko na PlayStation. Mogłoby to sugerować przejęcie przez Sony, ale jest to kolejny znak w procesie konsolidacji branży gier wideo.

Warto przypomnieć, że Bungie to bardzo doświadczone studio, które stworzyło przed laty grę Halo, jedną ze sztandarowych produktów Microsoftu na konsole, a obecnie także na komputery PC. W tym kontekście pochwały od Sony są całkowicie uzasadnione. Studio oderwało się kilka lat temu od Xboxa i pod skrzydłami Activision stworzyło przebojowe i niezmiernie kosztowne Destiny. Produkcja i promocja pierwszej części tej gry kosztowały pół miliarda dolarów. Activision zarobiło jednak wielokrotnie więcej.

Ciekawie będzie popatrzeć jakie inne pomysły ma Sony i czy rzeczywiście spróbuje powalczyć mocniej z Microsoftem. Jak na razie wydaje się, że tak. Krążą nawet plotki o planowanym przejęciu EA. Byłby to dobry ruch, żeby zaklepać sobie wyłączność w strzelance Battlefield, co jest dość ważne po utracie dostępu do serii Call of Duty.