Amerykanie ogłosili właśnie, że udało się im przygotować skuteczny system obrony pojazdów wojskowych przed cyberatakami. Jako pierwsze zostały w niego wyposażone czołgi M1A2 Abrams i przetestowano na nich działanie tej cyfrowej broni. Testy zakończyły się powodzeniem, a więc teraz system zostanie wprowadzony do szerokiej gamy pojazdów wojskowych.

Wojskowi zdawali sobie sprawę, że sporo używanych w armii pojazdów powstało dość dawno, a więc mogą stać się łatwym łupem hakerów.

System ochrony przed cyberatakami nowsi nazwę MIL-STD-1553 Bus Defender, a jego twórcą jest firma Peraton. Z ujawnionych danych wynika, że testy zostały przeprowadzone jeszcze we wrześniu zeszłego roku, a kolejne miesiące posłużyły do analizy wyników, z których bardzo zadowolone jest dowództwo amerykańskich sił zbrojnych.

Jak działa Bus Defender? System ten został zaprojektowany do wykrywania i zapobiegania włamaniom i może zwalczać cyberataki wymierzone w magistralę danych platformy. Jest to bardzo istotne, ponieważ z jej poziomu obsługiwana jest komunikacja pomiędzy wszystkimi zasobami wojskowymi - bronią, pojazdami załogowymi i bezzałogowymi, satelitami oraz systemami komunikacyjnymi. Nikomu nie trzeba tłumaczyć co by się mogło stać, gdyby do tego systemu komunikacji uzyskały dostęp niepowołane osoby.

Co to oznacza dla Polski? Nasza armia jest w posiadaniu 250 czołgów M1A2 Abrams w najnowszej wersji. Dlatego też można liczyć, że z racji uczestnictwa w NATO, system z czasem trafi także do pojazdów na wyposażeniu polskiego wojska.