Jak wiadomo odnawialne źródła energii stają się coraz powszechniejsze i wiele państw zainwestowało sporo pieniędzy w budowę elektrownie wiatrowe i fotowoltaika. Wytwarzane przez nie prąd ma duży udział w całościowym zapotrzebowaniu gospodarek na energię. W wielu miejscach na świecie natura zmieniła swoje oblicze – wieją tam silniejsze wiatry, a słońce świeci intensywniej i dłużej niż w minionych latach.

W związku z tym, odnawialne źródła energii produkują o wiele za dużo prądu i stały się realnym problemem, gdyż nie ma go kto od nich odbierać i nie ma go, gdzie magazynować.

Doskonałym przykładem jest Szkocja, której rząd płaci elektrowniom wiatrowym za zmniejszenie produkcji o połowę, albo nawet całkowite jej wstrzymanie.

Okazuje się, że farmy wiatrowe Corriegarth, Strathy North czy Bhlaraidh nie wyprodukowały odpowiednio 51, 48 i 47 procent energii w obrębie swoich możliwości.

Pierwsza z nich otrzymała aż 7,7 miliona funtów brytyjskich za powstrzymanie się od produkcji, a druga składająca się z 33 turbin farma dostała 5,9 miliona funtów.

Specjaliści podkreślają, że problem sam nie zniknie i konieczna jest inwestycja w infrastrukturę umożliwiającą przesył prądu ze Szkocji do Anglii.

Otwarte pozostaje też pytanie kto podjął decyzję o fatalnej lokalizacji niektórych z farm wiatraków, dzięki której nie są w stanie przesłać nadwyżek do krajowej sieci energetycznej.

Co ciekawe, rzecznik rządu Wielkiej Brytanii nie widzi w tym wszystkim problemu, ponieważ pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych jest tanie. Jego zdaniem dopłaty nie są stosowane bez przerwy, a gotowość farm wiatrowych do działania jest niezbędna, żeby pewnego dnia Anglii nie okryły ciemności.