Kiedy powstawał ten tekst kanał miał ponad 26 000 subskrybentów. W jednym z postów, ukraiński rząd wzywa ludzi do „używania dowolnych ataków cybernetycznych" na różne cele w Rosji.

W osobnym poście wzywa się ludzi do zgłaszania kanałów YouTube publikujących treści prorosyjskie w nadziei na ich usunięcie. To wezwanie do działania pojawiło się mniej więcej w tym samym czasie, w którym YouTube poinformował, że tymczasowo zabrania Russia Today i innym kanałom związanym z Kremlem zarabiania na reklamach na platformie.

Kolejne prośby do ochotników pojawiły się również po tym, jak Anonymous przyznał się do usunięcia wielu rosyjskich rządowych stron internetowych, w tym należących do Kremla i Ministerstwa Obrony.

Decyzja o zarządzaniu tą akcją na Telegramie może w dłuższej perspektywie zaszkodzić Ukrainie. Jak wskazuje Moxie Marlinspike, założyciel Signal, Telegram nie jest szyfrowany w sposób, w jaki myśli większość ludzi. Jeśli nie włączy się funkcji tajnego czatu, rozmowy nie będą w pełni szyfrowane, co oznacza, że firma może odblokować większość wiadomości w dowolnym momencie. W obecnej sytuacji jest to problem, ponieważ wielu pracowników Telegrama ma rodziny w Rosji i, jak zauważa Marlinspike, istnieje scenariusz, w którym rząd tego kraju mógłby wykorzystać ten fakt.