Reuters zauważa, że producent samochodów wstrzymał produkcję na 28 liniach montażowych w 14 fabrykach. Ucierpieli też powiązani producenci Hino Motors i Daihatsu. W oparciu o średnie ceny detaliczne samochodów oszacowano, że straty pieniężne mogą sięgać nawet 400 milionów dolarów.

„Przepraszamy naszych dostawców i klientów za wszelkie niedogodności, jakie może to spowodować" – czytamy w oświadczeniu Toyoty.

Jak do tej pory nikt nie przyznał się do przeprowadzenia ataku, a więc nie wiadomo kto za nim stoi. Japoński rząd już bada, czy w sprawę brali udział rosyjscy agenci, ale nie chce spieszyć się z wyciąganiem jakichkolwiek wniosków. Spekuluje się jednak, że mogli w tym maczać palce hakerzy działający na usługach Kremla, ponieważ Japonia zdecydowanie opowiedziała się przeciwko inwazji na Ukrainę oraz wspiera sankcje nakładane na Rosję.

„Zanim przeprowadzimy dokładną kontrolę, trudno powiedzieć, czy ma to coś wspólnego z Rosją" – powiedział dziennikarzom premier Japonii Fumio Kishida.

W weekend Japonia dołączyła do krajów zachodnich, wprowadzając sankcje przeciwko niektórym rosyjskim instytucjom bankowym i uniemożliwiając im korzystanie z transakcji SWIFT. Ograniczenia w międzynarodowym systemie płatności SWIFT mają na celu sparaliżowanie rosyjskiego sektora przemysłowego i zniechęcenie do dalszej inwazji na Ukrainę. Japonia zgodziła się również wysłać Ukrainie 100 milionów dolarów w ramach pomocy nadzwyczajnej.