Szalejące hordy hakerów Putina zamknęły łącznie 5800 turbin wiatrowych zlokalizowanych w Europie, aby przypomnieć wielu państwom, jak niepewne są ich plany dotyczące zielonej energii i jak bardzo potrzebują rosyjskiego gazu.

Od jakiegoś czasu Niemcy i Włochy są coraz bardziej uzależnione od rosyjskiego gazu ziemnego, o czym, jak się wydaje, chciał im przypomnieć Putin.

Niemiecki Enercon przyznał ostatnio, że „poważne zakłócenia" połączeń satelitarnych w Europie, które nastąpiło w tym samym czasie, gdy Rosja najechała Ukrainę, uniemożliwiły zdalny monitoring i kontrolę turbin wiatrowych, które mają łączną moc 11 gigawatów (GW).

Chociaż akcja hakerów nie została połączona bezpośrednio z Rosją, to sytuacja na świecie czyni ją bardzo prawdopodobnym zleceniodawcą włamania na serwery. Jest przecież bardzo skuteczna metoda, żeby przypomnieć Niemcom (i Włochom), za ich przykładem innym państwom, jak bardzo są uzależnione od gazu płynącego z Rosji.

Na szczęście atak hakerski nie wpłynął na stabilność sieci elektroenergetycznej, ponieważ istnieją jeszcze zapasy, a poza tym bezproblemowo zadziałała komunikacja pomiędzy operatorami sieci.

Enercon współpracuje z operatorami farm wiatrowych dotkniętych atakiem w celu ustalenia alternatywnych sposobów odzyskania zdalnej kontroli nad turbinami. Firma twierdzi też, że nie było żadnego ryzyka dla turbin, ponieważ nadal działały w „trybie automatycznym".