W tym wypadku groźby Rosji raczej nic nie zdziałają, bo nawet jeśli zapadnie decyzja o wstrzymaniu sprzedaży silników, to USA mają zapasy, dzięki którym są w stanie przetrwać bez dostaw trzy lata, a do tego czasu przejdą na silniki wyprodukowane własnymi siłami.

W odpowiedzi na sankcje USA wobec Rosji jej państwowa agencja kosmiczna Roscosmos poinformowała, że ??nie będzie już dostarczać Stanom Zjednoczonym silników rakietowych. Dmitrij Rogozin, szef agencji, wydał w tej sprawie oświadczenie w sponsorowanej przez państwo stacji Russia 24 TV.

„W takiej sytuacji nie możemy dostarczyć Stanom Zjednoczonym najlepszych silników rakietowych na świecie. Niech latają na czymś innym, na miotłach, nie wiem na czym" – powiedział Rogozin.

Wypowiedź Rogozina to raczej złośliwość wynikająca w tym wypadku z bezsilności. Stany Zjednoczone nie potrzebują w zasadzie więcej rosyjskich silników. Chociaż rozmawiano o zakupie kolejnych dwunastu w latach 2022-2024, Stany Zjednoczone mają już nadwyżkę, która pozwoli im przetrwać do 2025 roku.

Omawiany silnik to RD-180 używany w rakietach Atlas V, wykorzystywanych do wysyłania ładunków na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Agencja kosmiczna NASA używa ich od dziesięcioleci, ale w ostatnich latach planowano przejście na rakietę Vulcan napędzaną silnikami BE-4 wyprodukowanymi przez Blue Origin należącą do Jeffa Bezosa.

Testy silnika BE-4 rozpoczęły się w 2017 roku. United Launch Alliance (ULA), które zaopatruje NASA, już wkrótce dostarczy BE-4 do pierwszych misji.

ULA zaplanowała start Vulcana jeszcze w tym roku. Ładunkiem będzie lądownik księżycowy Astrobiotic „Peregrine".