Według Entertainment Weekly, Anderson obiecała nigdy nie oglądać serialu Hulu, który skupia się na krótkim małżeństwie aktorki z Tommym Lee oraz kradzieży i nielegalnej dystrybucji ich sekstaśmy. Podczas gdy serial Hulu powstał bez zaangażowania, a nawet zgody aktorki, sama Anderson promuje dokument Netflix na Instagramie.

Na Twitterze pojawiła się zapowiedź Netflixa, w której czytamy:

Pamela Anderson jest gotowa opowiedzieć swoją historię w nowym filmie dokumentalnym. Film, który powstaje od kilku lat, ukazuje ikonę popkultury, która patrzy wstecz na swoją ścieżkę zawodową i swoją osobistą podróż.

Do wpisu dołączona jest też odręczna notatka Pameli, w której wspomina, że nie jest ofiarą i powraca, żeby opowiedzieć prawdziwą historię swojego życia.

Film dokumentalny będzie zawierał wywiady z Anderson, a także niepublikowane wcześniej materiały archiwalne i dzienniki. Netflix obiecuje, że ikona popkultury „wyprostuje wiele mitów na jej temat", a film w reżyserii Ryana White'a (The Keepers) namaluje jej „intymny portret".

Dla porównania, seria Hulu została oparta na artykule Rolling Stone z 2014 roku i fabularyzowała niektóre części rzeczywistych wydarzeń.

Klipy z rzeczywistej taśmy erotycznej stały się lata temu jednymi z pierwszych wirusowych filmów erotycznych w sieci. Jak zauważa The Washington Post, taśma ta pokazała potęgę internetu, który nawet w początkach swego istnienia był znakomitym narzędziem do dystrybucji tego typu treści.

Podczas gdy w latach 90-tych seks-taśma kładła się cieniem na przeszłość Pameli Anderson, teraz jest zdecydowanie lepszy klimat, żeby pokazać jej dzieje dużo szerzej niż tylko przez pryzmat erotycznego filmu, zrealizowanego przez byłego męża. Już pojawiały się produkcje w tym trendzie, a najlepszym przykładem jest choćby obiektywne spojrzenie na życie i karierę Britney Spears.