Jak donosi Automotive News, Ford podjął odważną decyzję, żeby wysłać gotowe, w pełni nadające się do jazdy samochody do dealerów, żeby nie zakłócać sprzedaży i nie narażać się na dalsze straty. Na przykład, w przypadku wybranych egzemplarzy Fordów Explorer, będą one dostarczane z niedziałającą klimatyzacją z tyłu dla pasażerów.

Zdaniem Forda jest to jedyna metoda, żeby wyprodukowane pojazdy dotarły do klientów, zanim skończą się problemy z dostępnością półprzewodników. Oczywiście każdy klient będzie miał świadomość, że nabywa samochód z „brakami", dostanie z tego powodu odpowiednia zniżkę, a także pewność montażu brakujących podzespołów, kiedy tylko będzie to możliwe.

Ford podaje przykład Explorera, którego nowi właściciele otrzymają zniżkę w momencie zakupu, a ponadto gwarancję wizyty w lokalnym centrum serwisowym w celu bezpłatnej instalacji brakujących chipów w późniejszym terminie.

Tylko w zeszłym miesiącu Ford zawiesił produkcję w ośmiu fabrykach. Za każdym razem decyzję spowodowały braki w zaopatrzeniu w elektronikę.

Z kolei BMW potwierdziło w listopadzie zeszłego roku, że usuwa funkcję ekranu dotykowego z systemów informacyjno-rozrywkowych niektórych swoich nowych pojazdów. Tu też przyczyną jest brak chipów. Poszkodowanym klientom podobno zaoferowano 500 dolarów zniżki w zamian za konieczność kontrolowania systemu za pomocą fizycznego pokrętła na konsoli.