Kiedy w sieci pojawiły się materiały promujące nową kolekcję biżuterii Louis Vuitton zatytułowaną LV Volt Fine Jewelry Collection, w której wzięli udział znana chińska aktorka Jin Chen, szwedzka aktorka Alicia Vikander oraz amerykański raper Kid Cudi, w sieci dosłownie zawrzało. Wszystko za sprawą kontrowersyjnego wzoru, pojawiającego się choćby na bransoletkach, pierścionkach czy naszyjnikach, który mocno przypomina symbol "Z" wykorzystywany ostatnio przez zwolenników Władimira Putina.

Bransoletka Upside Down Play emanuje swobodną elegancją, której ostre linie inicjałów LV ożywiają jej rytmiczny wzór - możemy przeczytać w opisie męskiej wersji, podczas gdy przy damskiej producent podkreśla, że zapewnia "siłę i nowoczesność", a także "składa hołd potężnym inicjałom LouisVuitton. Ale czy na pewno w odpowiednim kontekście?

 

Zdaniem internautów albo marka wspiera działalność Kremla, w tym inwazję Rosji na Ukrainę, albo zachowuje się niezwykle nieodpowiedzialnie i wykazuje ogromną ignorancją, startując z kampanią, która może budzić tak oczywiste skojarzenia. Bo to, co dla jednych symbolizuje inicjały marki, tj. LV, dla innych jest literą "Z", która pojawiła się najpierw na czołgach dokonujących inwazji na Ukrainę, a następnie na koszulkach osób popierających Putina.

Jakby tego było mało, inne elementy kolekcji korzystają z litery "V", która jak najbardziej jest elementem inicjałów marki Louis Vuitton, ale z drugiej strony… wykorzystywana jest przez Rosję do oznaczania swojej piechoty morskiej. I choć w normalnych warunkach w nowej kolekcji nie byłoby nic złego, to kreatorzy mody powinni zdawać sobie sprawę, że są rzeczy ważne i ważniejsze i w obecnej sytuacji takie posunięcie to po prostu wpadka wizerunkowa.