Na początku miesiąca niemiecki Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Informacji (BSI) wydał ostrzeżenie dla użytkowników Kaspersky’ego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, stwierdzając, że firma może samodzielnie przeprowadzać operacje ofensywne, a nawet działać pod przymusem władz w celu szpiegowania swoich klientów. Kaspersky Lab odpierał te oskarżenia twierdząc, że ??niemieckie władze opierają swoje opinie na motywach politycznych, a nie ocenach technicznych.

I chociaż Fundusz Usług Powszechnych (FCC) słowem nie wspomina o rosyjskiej inwazji na Ukrainę ani o niedawnym ostrzeżeniu prezydenta Bidena dla amerykańskich firm, by wzmocniły swoją cyberobronę w ramach przygotowań do nieuniknionych rosyjskich ataków, Kaspersky Lab także w tym wypadku uznał, że decyzja została „podjęta z przyczyn politycznych", a posunięcie to było „odpowiedzią na klimat geopolityczny, a nie kompleksową oceną integralności produktów i usług firmy Kaspersky".

Jeśli firma znajdzie się na liście, pieniądze z rocznego Funduszu Usług Powszechnych FCC o wartości 8 miliardów dolarów nie mogą zostać wykorzystane na zakup lub utrzymanie jej produktów.

W 2017 roku firma Kaspersky Lab miała już kłopoty, gdyż pojawiły się podejrzenia o ścisłą współpracę z Kremlem. W tym samym roku prezydent Trump zakazał używania ich produktów antywirusowych na komputerach rządu federalnego, w związku z czym Kaspersky Lab złożył pozew. Firma broniła się twierdząc, że w 2018 r. przeniosła swoją infrastrukturę przetwarzania danych do Szwajcarii i stale odrzucała oskarżenia o jakiekolwiek powiązania z rosyjskim rządem. Jednak fakt, że współzałożyciel giganta, Jewgienij (Eugeniusz) Kaspersky pracował wcześniej dla rosyjskiego wojska i kształcił się na uczelni technicznej sponsorowanej przez KGB, nie pomagał w odzyskaniu wiarygodności.

Wraz z ogłoszeniem decyzji FCC, Kaspersky Lab dołącza do listy, na której znalazły się także chińskie firmy telekomunikacyjne Huawei Technologies Co i ZTE Corp, a także China Mobile i China Telecom.