Chociaż inwazja Rosji na Ukrainę trwa już ponad miesiąc, to kolektyw hakerski Anonymous wciąż z ogromnym zaangażowaniem sabotuje wysiłki Kremla, wspierając obrońców Kijowa swoją działalnością. Do akcji mających na celu zablokowanie stron internetowych rosyjskiego rządu i propagandowych mediów, a także informujących Rosjan o prawdziwym obliczu "operacji specjalnej", doszły także ataki na rosyjskie firmy oraz przedsiębiorstwa międzynarodowe, które nie chcą porzucić działalności w Rosji.

Za sprawą tych ostatnich w ręce hakerów Anonymous dostaje się coraz więcej wrażliwych danych - wystarczy tu wspomnieć o mailach i danych osobowych 50 tysięcy klientów Nestle, 35 tysiącach dokumentów z Banku Centralnego Rosji (w tym umowach z klientami i raportach o stanie gospodarki rosyjskiej), plikach z serwerów Roskomnadzora, a teraz również firmy konstrukcyjnej Rostproekt (wśród których znajdować miały się maile zainfekowane malware, zaadresowane do agentów FSB).

Ten ostatni atak został zaś przeprowadzony, by uczcić… postawienie nowej strony Anonymous, na której hakerzy będą udostępniać wykradzione pliki. Do tej pory dzielili się nimi na Twitterze, ale platforma zaczęła blokować ich konta, bo umieszczanie w postach linków do takich treści jest niezgodne z jej regulaminem.

Jesteśmy Anonymous. Postawiliśmy nową stronę, na której udostępnimy dane z przeprowadzonych akcji + przyszłych akcji Anonymous. Zhakowaliśmy także Rostproekt, żeby uczcić nową stronę i zapewnić Wam zajęcie w czasie oczekiwania na nadchodzące wycieki - możemy przeczytać w nowym wpisie na Twitterze.

Jak widać to dla hakerów żaden problem, szczególnie że jak sami potwierdzają szykują właśnie "coś ogromnego, co dosłownie zdmuchnie Rosję". O co chodzi? Kilka dni temu jeden z Anonymous zapowiadał, że pracują nad największym dotąd wyciekiem danych z Rosji i jak właśnie udało się potwierdzić serwisowi International Business Times w rozmowie z samymi hakerami, faktycznie coś jest na rzeczy.

Wspomniane dane zajmują jednak aż 1,22 TB, dlatego hakerzy potrzebują jeszcze tygodnia, a nawet dwóch, żeby umieścić wszystkie w sieci. Obiecują jednak, że warto uzbroić się w tę odrobinę cierpliwości, bo kiedy już dane będą dostępne w sieci, to dosłownie "zmiotą" Rosję. Zapytani o to, czy chcieliby coś przekazać Władimirowi Putinowi i Ukraińcom, odpowiadają zaś: - To co zawsze, p*******ć Putina i Sława Ukrajini!