25 marca Musk przeprowadził ankietę internetową, prosząc 79,5 miliona obserwujących go osób o głosowanie na temat przestrzegania przez Twitter wolności słowa. Ankieta ta przyniosła ponad 2 miliony odpowiedzi, z których 70% zgodziło się, że Twitter nie jest zwolennikiem wolności słowa.

Następnego dnia Musk zaatakował Twittera, krytykując popularną platformę za to, że nie wspiera zasad wolności słowa. Później w tym samym wątku Musk zasugerował, że być może potrzebne jest coś nowego. W odpowiedzi na przemyślenia miliardera, jeden z użytkowników Twittera przedstawił pomysł stworzenia platformy mediów społecznościowych, która opierałaby się na algorytmie open source i otagował Muska w swoim wpisie. Sugerował w nim, że hipotetyczny rywal na Twitterze nada priorytet wolności słowa ponad wszystko i ograniczy rozpowszechnianie materiałów propagandowych do minimum. Musk odpowiedział, że poważnie myśli o zbudowaniu takiej platformy, a nawet żartował na temat pomysłu kupienia Twittera i zamiany jego ptasiej ikony na logo kryptowaluty Doge.

Musk ma dużą rzeszę fanów na Twitterze i często tweetuje. Od dostarczania aktualności o oprogramowaniu Full Self Driving (FSD) Tesli i misjach SpaceX, po rozmyślania o blockchain, grach wideo, a nawet memy. Profil miliardera na Twitterze jest też często pełen kontrowersyjnych przemyśleń i opinii. Jego działalność na tym serwisie niejednokrotnie miała poważny wpływ na ceny kryptowalut, sytuację Tesli, a nawet wywoływała gniew amerykańskich urzędów – jak na przykład niesławny tweet Muska o zabezpieczeniu środków finansowych, który mocno rozzłościł amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).

Warto w tym miejscu zauważyć, że tweety Muska są – zgodnie z orzeczeniem SEC – monitorowane przez prawników, ponieważ uważa się, że odgrywają one wymierną rolę w działalności jego firmy. W rzeczywistości SEC wszczęła również dochodzenie w sprawie rzekomego handlu informacjami poufnymi z udziałem Muska i jego brata Kimbala Muska. Po raz kolejny centralnym punktem śledztwa jest tweet Muska, w którym poprosił on swoich zwolenników o odciążenie niektórych swoich akcji Tesli w związku z podatkami.

Konto Muska było także na krótko przejęte przez hakerów, którzy wykorzystywali je do promowania oszustw kryptograficznych.

Musk ogłaszał już plany weryfikacji wiarygodności dziennikarzy i chciał wtedy stworzyć specjalny serwis noszący nazwę Pravda. To właśnie na niej ludzie mogliby oceniać artykuły z rozmaitych mediów oraz poczynania ich autorów, czyli w teorii eliminować treści niezgodne z prawdą, tendencyjne i niewiarygodne. Także wtedy Musk przeprowadził ankietę, pytając, czy taka strona internetowa to dobry pomysł i pozytywnie odpowiedziało 88,1% głosujących. Jednak Prawda nigdy się nie zmaterializowała.

Kolejnym pomysłem była firma medialna, produkująca treści satyryczne. Musk nazwał ją Thud! I określał z właściwą sobie skromnością „nowym międzygalaktycznym imperium medialnym". W pracę nad projektem zaangażowali się ludzie z The Onion i ostatecznie zdołali zbudować 13-osobowy zespół składający się z pisarzy, programistów i artystów. Thud miał ambitne plany, ale Musk się z niego wycofał, przestał finansować, a kiedy skończyły się pieniądze projekt upadł.

Zbudowanie firmy zajmującej się mediami społecznościowymi nie jest łatwym zadaniem. Musk z pewnością ma wystarczająco głębokie kieszenie, aby je sfinansować, ale platforma mediów społecznościowych to długoterminowa gra. Potrzebny jest też również zespół doświadczonych menedżerów produktu i inżynierów, aby stworzyć coś nowego i wystarczająco atrakcyjnego, aby ludzie porzucili Twittera, Facebooka czy Instagram. Oprócz tego konieczna jest pewna liczba wpływowych osób, które zarejestrują się na takiej platformie, aby ich fani i obserwatorzy zechcieli dołączyć do nich z własnymi kontami.

Na przestrzeni lat pojawiło się wiele platform społecznościowych, ale żadnej z nich nie udało się przetrwać na dłużej. Yik Yak, Friendster, Meerkat, Rumble i Gettr to tylko niektóre z nich, a wszystkie poniosły porażkę. Nawet giganci, tacy jak Google i Apple, starali się wywrzeć trwałe wrażenie za pomocą produktów takich jak odpowiednio Google+ i iTunes Ping. Do tego grona może wkrótce dołączyć Truth Social, pomysł byłego prezydenta Donalda Trumpa, który obiecał wolną od cenzury przestrzeń do debat online, ale radzi sobie ona bardzo słabo.

Mówienie Muska o stworzeniu własnej platformy mediów społecznościowych brzmi dość ambitnie, ale próba przyćmienia Twittera może okazać się jeszcze większym wyzwaniem niż wystrzelenie rakiet kosmicznych.