Wyposażenie rosyjskiej armii jest obiektem żartów Ukraińców od początku inwazji, a profile w mediach społecznościowych pełne są dowodów na to, że Władimir Putin posłał swoich żołnierzy na pewną śmierć. Racje żywnościowe przeterminowane o całe lata, stare podręczniki wojenne, latarki i kompasy nadające się do muzeum, pojazdy w niedostosowanych do warunków kolorach, wytłoczki po jajkach na czołgach, a w kamizelkach kuloodpornych tektura zamiast specjalnych wkładów - nic więc dziwnego, że jeden z okupantów postanowił wzmocnić swoją w bardzo nietypowy sposób.

A przynajmniej do takich wniosków doszli użytkownicy mediów społecznościowych, kiedy jeden z ukraińskich żołnierzy podzielił się w sieci filmem przedstawiającym MacBooka, który został postrzelony w samo jabłuszko. Jego zdaniem jeden z rosyjskich żołnierzy wyciągnął płytę balistyczną ze swojej kamizelki kulooodpornej i zamiast niej umieścił tam skradziony laptop Apple (do kolekcji z iPadem, który również miał przy sobie), ale już nie będzie miał okazji nauczyć się na własnych błędach.

 

Nie jest jednak jasne, czy Rosjanin zginął od kuli, która trafiła w MacBooka, czy też w innych okolicznościach, bo jak można zobaczyć na filmie, pocisk nie przebił laptopa na wylot - może jednak jest on kuloodporny? A mówiąc już całkiem poważnie, bo cała sytuacja również taka jest, nie chodziło niestety o wzmocnienie kamizelki, a po prostu ukrycie komputera, bo rosyjska armia kradnie na Ukrainie na niesamowitą skalę.

Jak możemy się dowiedzieć z różnych relacji, mniejsze przedmioty, jak smartfony, biżuteria, pieniądze czy zegarki, rosyjscy żołnierze noszą przy sobie, ale z większych przedmiotów przygotowują na miejscu ogromne paczki, które następnie wysyłają do domu przez białoruską firmę dostawczą CDEK (na skutek ataku hakerskiego do sieci wyciekło nagranie, które zamieszczamy poniżej). Co się w nich znajduje? Hulajnogi elektryczne, ubrania, telewizory, klimatyzatory czy pralki - jakby wybrali się na wielkie zakupy, tyle że ceną jest krew Ukraińców…