Tym razem ich łupem padły cenne karty graficzne i serwery. Największy problem polega na tym, że pracowały one w systemie monitorowania promieniowania w Czarnobylu.

Wraz z rozpoczęciem inwazji wiele produktów jest w Rosji praktycznie nie do zdobycia. Zwłaszcza urządzenia techniczne, jak komputery, ich podzespoły, smartfony i inne tego typu niegdyś normalnie dostępne sprzęty stały się teraz prawdziwymi rarytasami, za które można dostać dużo pieniędzy.

Rosyjscy żołnierze bardzo szybko połapali się w sytuacji i masowo rabują na opanowanych terenach wszystko co da się wywieźć – od drobnej elektroniki, poprzez części samochodowe, komputery po sprzęt AGD. Nic więc dziwnego, że łakomym kąskiem okazały się dla nich karty graficzne oraz serwery pracujące w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Żołdakom nie przyszło jednak do głowy, że kradnąc je, wyłączają system monitorowania promieniowania.

Państwowa Agencja Ukrainy ds. Zarządzania Strefą Wykluczenia pokazała światu jakiego spustoszenia dokonali w Czarnobylu rosyjscy żołnierze. Rozszabrowano wszystko co mogło stanowić jakąś wartość, dało się wykręcić lub dało się wynieść.

Z komputerów działających w centrum monitorowania promieniowania wymontowano procesory, pamięci, karty graficzne, dyski – słowem wszystko na czym można coś zarobić. To czego nie dało się wykręcić, jak serwery, zostało wyniesione, a reszta poważnie zniszczona.

Trzeba podkreślić, że armia nie przejmował sprzętu ze względu na znajdujące się na ni dane. Był to klasyczny rabunek!