Użytkownicy z dłuższym stażem na Netflix z pewnością pamiętają, że początkowo do oceniania treści na tym serwisie wykorzystywano klasyczny system z gwiazdkami. Było och pięć i w zależności od tego jak podobał się nam obejrzany materiał, mogliśmy kliknąć ich odpowiednią ilość.

Z czasem okazało się jednak, że ludzie nie wykorzystują potencjału tego systemu, klikając tylko skrajne wartości, a więc jeśli było słabo to jedną gwiazdkę, a kiedy było dobrze maksymalnie pięć. W związku z takim zachowaniem Netflix uznał, że ten system się nie sprawdza, bo w rzeczywistości nie pokazuje gustów i rzeczywistego zdania oglądających, a poza tym nie pozwalał algorytmowi dobrze dopasowywać treści do upodobań użytkowników.

To właśnie wtedy zapadła decyzja, że powstanie system ocen składający się z dwóch ikonek – kciuka w górę i kciuka w dół, ponieważ pięciogwiazdkowa skala jest kompletnie niewykorzystywana.

Co ciekawe na przykład na serwisie YouTube gwiazdki mają się dobrze i nic nie słychać, żeby szykowały się jakieś. Być może tamtejsi użytkownicy wprowadzają oceny bardziej precyzyjnie, a więc serwis nie widzi potrzeby zmian.

Po latach takiego oceniania filmów i seriali, Netflix doszedł do wniosku, że czas na kolejną modernizację systemu. Od 11 kwietnia użytkownicy tej usługi w wielu krajach mają do dyspozycji nową opcję. Pojawiła się trzecia ikona – dwa kciuki w górę. I chociaż może się to wydawać śmieszne, to może mieć sens. Przynajmniej jeśli zadziała to tak, jak sugeruje pomysłodawca.

Jak będą rozróżniane kliknięcia na jeden lub na dwa kciuki? W teorii ma to działać tak, że jeśli coś się nam po prostu podobało, ale nie ma szału, to klikamy jeden kciuk. To coś podobnego jak podczas przeglądania treści na Facebooku. Dajemy okejkę, żeby okazać szacunek dla twórcy, że coś zrobił, albo dla opinii, z którymi się generalnie zgadzamy.

Z kolei kliknięciem podwójnego kciuka podkreślamy wyjątkowość obejrzanego filmu lub serialu. Z kolei dla Netflixa oznacza to dużo bardziej szczegółowe informacje na temat preferencji użytkownika. Algorytm sugerujący nam co powinniśmy zobaczyć będzie mógł bardziej szczegółowo podpowiadać nie tylko konkretne treści, ale także podobne gatunkowo lub z określoną obsadą aktorską.

Nowy system dopiero został uruchomiony i Netflix z pewnością potrzebuje dłuższego czasu na zebranie informacji o jego rzeczywistej skuteczności. Wydaje się jednak rozsądnym i co najważniejsze łatwym rozwiązaniem od strony użytkowników, co być może zachęci ich do aktywniejszego klikania kciuków.