Elon Musk zaproponował właśnie cenę $54.20 za akcję, co oznacza, że łącznie oferuje około 43 miliardy dolarów. - Zainwestowałem w Twittera, ponieważ wierzę w jego potencjał stania się platformą wolności słowa na całym świecie, uważam, że wolność słowa jest imperatywem społecznym dla funkcjonującej demokracji - napisał w liście wysłanym do prezesa Twittera, Breta Taylora i co ciekawe… zgłosił już nawet wniosek do Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Zdaniem szefa Tesli i SpaceX firma zajmująca się mediami społecznościowymi musi przekształcić się w prywatną, ponieważ nie może „ani dobrze prosperować, ani służyć" wolności słowa w obecnym stanie. - W rezultacie proponuję wykupienie 100% akcji Twittera po cenie 54,20 USD za akcję w gotówce, czyli 54% więcej niż stan z dnia przed rozpoczęciem mojej inwestycji w Twittera i 38% więcej na stan z dnia przed publicznym ogłoszeniem mojej inwestycji - napisał miliarder. Moja oferta jest najwyższą i ostateczną ofertą i jeśli nie zostanie przyjęta, będę musiał ponownie rozważyć swoją pozycję jako akcjonariusza - dodał Musk.

Kontrowersyjny miliarder ujawnił wykupienie 9,2% udziałów w gigancie mediów społecznościowych na początku tego miesiąca, co spowodowało wzrost ceny akcji Twittera aż o 27% (obecna to 45,85 dolarów, ale ciągle rośnie!). Firma ogłosiła później, że Musk dołączy do rady dyrektorów, ale po kilku dniach wyjaśniła, że zrezygnował z tych planów. Można się spodziewać, że już wtedy wpadł na pomysł pójścia krok dalej, ponieważ zasiadając w zarządzie musiałby ograniczyć się do 14,9% udziałów w spółce.

Co ciekawe, w tym tygodniu pozostali inwestorzy złożyli pozew zbiorowy przeciwko szefowi Tesli, oskarżając miliardera o wzbogacenie się ich kosztem poprzez celowe opóźnianie raportu dla amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (SEC), ale ten najwyraźniej nie przejął się tym pozwem.

Elon Musk wcześniej publicznie krytykował giganta mediów społecznościowych, oskarżając go o nieprzestrzeganie zasad wolności słowa, ale wygląda na to, że na słowach się nie skończy - miliarder postanowił przejść do czynów i przekształcić Twittera według swojego pomysłu. Czy jego plan się powiedzie i czy tego właśnie chcą użytkownicy platformy? Przekonamy się już wkrótce!