Elon Musk postanowił wstrząsnąć Twitterem, a kiedy nabył 9,2% akcji tej spółki było jasne, że nie żartuje. Miliarder od dawna był bardzo krytyczny wobec działań tego serwisu społecznościowego, a na celownik obrał sobie szczególnie brak ochrony wolności słowa. Na swoim profilu opulikował nawet kilka ankiet, w których pytał obserwujących go ludzi o działalność Twittera. W zasadzie ze wszystkich wynikało, że jego użytkownicy podzielają krytyczne zdanie Muska.

Co ciekawe, na władze i pracowników Twittera padł tak wielki strach, że dyrektor generalny tego serwisu posunął się nawet do ostrzeżenia pracowników firmy przed możliwymi zakłóceniami po tym, jak Musk odmówił członkostwa w zarządzie. Jego odmowa była zagraniem strategicznym skalkulowanym na ewentualny zakup i przejęcie spółki. Gdyby Musk przyjął stanowisko w zarządzie, nie byłby w stanie nabyć więcej niż 14,9% wyemitowanych akcji zwykłych spółki, co uniemożliwiłoby mu jej zakup. Dlatego ogłosił, że nie zamierza zasiadać w zarządzie i stąd też wielki strach wśród pracowników Twittera i jego pozostałych akcjonariuszy.

Wkrótce po tym Elon Musk zaproponował, że kupi platformę mediów społecznościowych za oszałamiającą kwotę 41 miliardów dolarów. Zagroził nawet, że wyprzeda swoje akcje, jeśli jego propozycja zostanie odrzucona. W tym momencie zarząd Twittera posunął się do decyzji o wprowadzeniu procedury „poison pill". Daje to akcjonariuszom możliwość zakupu akcji bez zgody zarządu po obniżonej cenie, jeśli osoba lub podmiot nabywa więcej niż 15% udziałów w spółce.

Taktyka „zatrutych pigułek" istnieje od lat 80. XX wieku i została stworzona przez firmę prawniczą Wachtell, Lipton, Rosen i Katz. Jej nazwa odnosi się do pigułki z trucizną, którą szpiedzy mieli przy sobie, aby uniknąć przesłuchania, gdyby kiedykolwiek zostali schwytani przez wroga. W tym wypadu jest to podstęp będący sposobem na uniknięcie wrogiego przejęcia lub negocjacji z akcjonariuszami.

Podczas transmisji na żywo z konferencji TED2022 w Vancouver na początku zeszłego tygodnia Musk został zapytany o jego intencje dotyczące Twittera. Miliarder oświadczył, że chce uczynić algorytmy platformy mediów społecznościowych publicznie dostępnymi i ograniczyć moderację treści.

Chociaż Musk przyznaje, że może nie udać mu się kupić Twittera, to zapewnia, że w każdej chwili dysponuje „wystarczającymi zasobami", żeby wykupić spółkę, jeśli tylko będzie taka możliwość. Ekscentryczny miliarder stwierdził też, że jeśli jego „najlepsza i ostateczna" oferta zostanie odrzucona, to ma przygotowany „plan B", jednak uchylił się od odpowiedzi na czym miałby on polegać. Procedura „poison pill" wprowadzona przez zarząd Twittera nie jest wieczna i wygaśnie 14 kwietnia 2023 roku.