Przemawiając na ogłoszeniu wyników finansowych Tesli za pierwszy kwartał 2022 roku, Elon Musk zapowiedział, że robotaxi osiągnie masową produkcję w ciągu dwóch lat i „będzie ogromnym motorem wzrostu Tesli". Nie da się ukryć, że te ramy czasowe wydają się bardzo optymistyczne, szczególnie biorąc pod uwagę liczbę przeszkód regulacyjnych, z jakimi bez wątpienia będą musiały się zmierzyć autonomiczne pojazdy.

Szef SpaceX dodał, że robotaxi będzie oferować najniższą cenę za przejechany kilometr, jakiej klienci kiedykolwiek doświadczyli, niższą niż bilet autobusowy (ulgowy bilet autobusowy) czy ulgowy bilet na metro. Najbogatszy człowiek na świecie powiedział również, że taksówki będą wysoce zoptymalizowane pod kątem autonomii i nie będą miały kierownic ani pedałów.

Usługa będzie rywalizować z konkurencyjnymi autonomicznymi taksówkami, choćby od Waymo, które należy do Alphabet, GM Cruise, będącego własnością GM i Argo AI. Niektóre z nich są testowane od lat, ale Elon Musk spokojnie zapowiada, że Tesla zdąży na czas i ujawni więcej o swoim projekcie w przyszłym roku.

Elon Musk rzadko jest obecny na czołówkach gazet z powodów niezwiązanych z Teslą, ale mając do tego sposobność, ekscentryczny miliarder postanowił również wbić szpilę największej platformie VOD. Po doniesieniach o pierwszej od dekady utracie subskrybentów przez Netflixa i chęci wprowadzenia nowych tańszych planów z reklamami, nazwał usługę „obudzoną" i „niezdatną do oglądania".

Na językach jest też oczywiście oferta wykupienia Twittera i związane z nią kontrowersje - po ujawnieniu, że jest największym udziałowcem platformy, pozwie sądowym, rezygnacji z miejsca w radzie i ofercie zakupu całego Twittera, Elon Musk ujawnił swoje plany w zakresie ograniczenia moderacji platformy. Czy próba "zatrucia" akcji przez zarząd zniechęci ekscentrycznego miliardera do dalszych działań?