Zdjęcia satelitarne dostępne na Google Maps nie pozostawiają złudzeń co do kondycji niektórych jednostek rosyjskich. Sprzęt w nich zgromadzony jest w dużej mierze niesprawny, w kawałkach, a powstają też podejrzenia, że część to zwykłe kartonowe atrapy.

Gdy tylko w sieci pojawiły się informacje, że Google nie cenzuruje już zdjęć rosyjskich instalacji militarnych i nie nakłada na nie specjalnych filtrów, ludzie rzucili się masowo do oglądania zasobów tego mocarstwa. Szybko okazało się, że nie bardzo jest czym się chwalić.

Doskonałym przykładem jest baza lotnicza w Lipiecku gdzie stacjonują rosyjskie samoloty oraz śmigłowce. Na zdjęciach wykonanych z kosmosu doskonale widać kiepski stan wielu maszyn, które są rozmontowane, brakuje im istotnych elementów albo leżą przewrócone na bok. Niektórzy obserwatorzy posunęli się nawet do stwierdzenia, że to nie tylko wojskowy złom, ale wręcz kartonowe atrapy.

Odkąd pod koniec lutego rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę, społeczność OSINT na Twitterze kataloguje rosyjskie straty poprzez geolokalizację zdjęć zniszczonych czołgów, pojazdów bojowych, samolotów i ataków rakietowych. Użytkownicy Twittera zidentyfikowali już kilka interesujących zabytków. Zdjęcia rosyjskiej bazy lotniczej w Lipiecku pokazują częściowo zdemontowane MiG-31 (lub być może MiG-25), a także kilka myśliwców Sukhoi, z których przynajmniej jednemu brakuje skrzydeł.

Z kolei na lotnisku Żukowskij pod Moskwą, dzięki temu, że pełniło też rolę centrum lotów testowych, ukazują się takie okazy jak wahadłowiec Buran i Su-47.

Zdjęcia z lotniska w Google Maps można oglądać pod tym linkiem