LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów to bez wątpienia najlepsza gra jaka wyszła pod szyldem Lego i jedna z najbardziej ambitnych gier Star Wars jakie kiedykolwiek powstały. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, ale ta uwaga nie dotyczy rzecz jasna Knight of the Old Republic, bo ta ostatnia to prawdziwa religia i bałbym się podpaść wielu znajomym wyznawcom. Mało tego, można powiedzieć, że po ograniu tego tytułu, człowiek zaczyna zupełnie inaczej spoglądać na filmy i dostrzegać, że gra w wielu miejscach je poprawiła, a przynajmniej wypadła o niebo lepiej. Stało się tak dzięki wielu błyskotliwym pomysłom twórców i ogromnemu poczuciu humoru jaki się tu pojawił.

Moc jest silna w LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów – mistrz Yoda (koloryzowane)

Gra jest naprawdę potężna. Tym razem postanowiono pójść z wielkim rozmachem, czego efektem jest aż dziewięć filmów w jednej grze, a każda cześć sagi jest oddzielnym epizodem. Mamy tu komplet od Mrocznego widma przez oryginalną trylogię aż do zakończenia w postaci Odrodzenia Skywalkera. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że mamy całkowitą dowolność w kolejności rozgrywania historii, a nawet możemy przełączać się pomiędzy epizodami w dowolnym momencie. Jest to z pewnością ukłon w stronę ludzi, którzy niekoniecznie chcą przeżywać wszystkie elementy tej rozbudowanej sagi, albo nie lubią niektórych części lub po prostu kompletnie jej nie znają i na nic im chronologia, gdyż oczekują tylko dobrej zabawy. Piękne, prawda?

Recenzja LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów. Gra lepsza od filmówRecenzja LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów. Gra lepsza od filmów Fot. Kadr z gry

Wspaniałe jest także to, że nawet jeśli nie podobały się wam niektóre z tych filmów w momencie ich premiery, możecie cieszyć się nimi tutaj. Twórcy gry nie zawahali się, kiedy nadarzyła się okazja, żeby trochę wyśmiać znane momenty w sadze, dołożyć do nich coś swojego i dać grającym świeże spojrzenie na serię wielkich filmów. Wszystko to zrobiono jednak ze smakiem, z wyczuciem, na zasadzie dobrodusznego kuksańca a nie drwiny. Gracz trafiając na takie momenty śmieje się, ale zazwyczaj zgadza się z twórcami gry, którzy dołożyli filmom w tych momentach, w których on sam widział niektóre sprawy zupełnie inaczej.

Gra dodaje dodatkowe dialogi, nowe elementy wizualne i mnóstwo gagów, aby rozwinąć to, co było widoczne w filmach, nawet w niektórych przypadkach posuwając się tak daleko, że łączy niektóre kropki, które nie były wyraźnie połączone ze sobą w filmach.

Na przykład, jeśli kręcisz się w kantynie Maz dłużej niż Rey w Przebudzeniu mocy, usłyszysz, że Han Solo w końcu wiedział coś o dziedzictwie Rey – mimo, że filmy ujawniły to dopiero dwie części później. Chwile takie jak ta, choć grane dla śmiechu, zacieśniają narrację w bardziej spójny sposób niż filmy.

Oprócz tej godnej podziwu pracy strukturalnej w zakresie opowiadania historii, ta gra jest również imponująco rozległa w sensie fizycznym. Każdy świat, który odwiedzasz, aby wykonać misję fabularną, jest również w stanie pochwalić się co najmniej jednym obszarem otwartego świata, a każdy z nich jest wypełnionym małymi, zabawnymi łamigłówkami i misjami pobocznymi, z których wiele zawiera easter-egi oraz nawiązania do filmowych pierwowzorów.

Recenzja LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów. Gra lepsza od filmówRecenzja LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów. Gra lepsza od filmów Fot. Kadr z gry

W trybie Galactic Freeplay, który odblokujemy po ukończeniu pierwszego odcinka, możemy podróżować między planetami dowolnym posiadanym statkiem, a po drodze często udaje się natknąć na prawdziwe bitwy kosmiczne. Wprowadzono tu znany system przeskakiwania pomiędzy postaciami, kiedy tylko mamy na to ochotę, a każda z nich ma swoje umiejętności specjalne i rozgrywka zawsze wygląda nieco inaczej, mimo że teoretycznie rozgrywamy tę samą misję.

Bardzo niewiele gier osadzonych w uniwersum Gwiezdnych Wojen oferuje tak wiele planet do zbadania i postaci do kontrolowania. W tej grze są setki postaci, podzielonych na liczne klasy, z których każda ma inne umiejętności, a płatne DLC o nazwie Character Collection zawiera również takich jegomościów, jak Mandalorian i Baby Yoda.

I choć większość świata jest zbudowana z klocków i mogłoby się wydawać, że nie można tutaj niczym zaskoczyć grającego, to uwierzcie mi, że zdarzają się momenty, kiedy grafika i projekty obiektów czy samych lokacji wyglądają naprawdę imponująco.

Recenzja LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów. Gra lepsza od filmówRecenzja LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów. Gra lepsza od filmów Fot. Kadr z gry

Przed grającym jest do odkrycia cała galaktyka, a twórcy gry się nie oszczędzali i oddali do naszej dyspozycji aż 24 planety. Jest to z pewnością dużo więcej niż w jakiejkolwiek innej grze Star Wars w jaką mieliście okazje do tej pory grać. I mam tu na myśli także produkty „nieLegowe".

I kiedy myślałem, że w temacie Lego i Gwiezdnych Wojen powiedziano już wszystko, wydano LEGO Star Wars: Saga Skywalkerów. Mój świat gracza, wielbiciela klocków Lego i wieloletniego fana Gwiezdnych Wojen kompletnie zwariował. Grając czułem się jakbym zaczynał tę przygodę na nowo. Bawiłem się doskonale i przy okazji odkryłem mnóstwo nowych smaczków, a kiedy zacząłem przeglądać filmy, żeby sprawdzić jak to ogarnięto w oryginale, okazywało się, że były to autentyczne pomysły twórców gier. Wystarczyło wpleść jakieś nietypowe zachowanie albo nowe powiedzonko, a fabuła zaczynała błyszczeć świeżym blaskiem. Zakochałem się w tej grze i polecam ją ze szczerego serca wszystkim, bo niezależnie od wieku, upodobań i podejścia do samych Gwiezdnych Wojen, będziecie się doskonale bawić. Naprawdę!

 

Wydaje mi się, że trudno będzie o jakąkolwiek inna grę, która tak głęboko wchodzi w temat Gwiezdnej Sagi. Z tego właśnie względu jest to najlepsza szansa na ponowne rozpalenie miłości do tytułowej całej serii wśród fanów, którzy troszkę o niej zapomnieli, znudzili się, albo uznali, że wszystko już widzieli. Gra w pewnym sensie poprawia filmy, dzięki czemu wszystkie te klocki pasują do siebie nieco lepiej niż na dużym ekranie.