Zakup Twittera przez Elona Muska wywołał ogromne poruszenie w internecie o czym świadczyło wiele wypowiedzi różnych osób. Część z nich była, delikatnie mówiąc, krytyczna wobec działania szefa Tesli, ale sami użytkownicy Twittera mocno wsparli akcję Muska. Ich zdaniem, jest to szansa, że ten serwis społecznościowy stanie się nowocześniejszy, a co za tym idzie, zniknie cenzura wypowiedzi oraz pojawi się duża otwartość na rozmaite opinie.

Jeff Bezos wystawił zapewnienia Muska na próbę, publikując odważne pytanie o związki jego firm z Chinami. Emerytowany właściciel Amazona, a teraz człowiek, który nabył The Washington Post, nawiązał do wypowiedzi jednego z dziennikarzy, w której pojawia się pytanie o powiązania Tesli z Chinami oraz znaczeniem tego rynku dla produkcji samochodów elektrycznych. Mike Forsythe z The Washington Post sugerował, że tak mocne powiązanie z chińczykami może także mieć wpływ na inne sfery obecnej i przyszłej działalności firm Muska.

Bezos postanowił wykorzystać twierdzenie dziennikarza i zapytał, czy wraz z przejęciem Twittera, otwiera się dla chińskich władz nowy obszar wpływów. Rzecz jasna tweet wywołał burzę i wywiązała się mocna dyskusja, w której właściciel The Washington Post brał aktywny udział. W jej trakcie przyznał, że jego kontrowersyjny wpis miał na celu sprawdzić, czy rzeczywiście wolność słowa jest obecnie nadrzędną wartością w serwisie społecznościowym.

W trakcie dyskusji widać było wyraźnie, że Bezos nieco odpuszcza, bo w pewnym momencie sam przyznał, że nie ma podstaw, żeby spodziewać się cenzury, ale znając charakter i sposób działania Muska, wolał zapytać wprost o trudna sprawę i sprawdzić, jaki będzie odzew społeczności i czy nastąpi ewentualna interwencja Twittera.