Spotify poinformowało, że zakończyło pierwszy kwartał 2022 roku z wynikiem 182 mln subskrybentów premium, czyli takich opłacających miesięczny abonament, minimalnie mijając się z założonym celem (o 1 mln). Wydaje się jednak, że gdyby nie niekończące się kontrowersje wokół podcastu Joe Rogana czy wycofanie się firmy z Rosji po inwazji Putina na Ukrainę, to bez problemu udałoby się go osiągnąć. Jak bowiem podaje firma, straciła w ten sposób 1,5 mln płacących abonament użytkowników i nie miała szansy dołożyć do tego spodziewanych 600 tys. nowych.

Tak czy inaczej, Spotify nie ma żadnych powodów do niepokoju, szczególnie jeśli porównamy jego wyniki z największych gigantem streamingowym w branży filmowej, czyli Netflixem, który zaliczył właśnie jeden z najgorszych kwartałów w swojej historii. Może i Spotify nie osiągnął zakładanych 183 mln użytkowników premium, ale i tak zaliczył 15% wzrost w stosunku rok do roku oraz dołożył 2 mln subskrybentów względem poprzedniego kwartału. Co więcej, zanotował 19% wzrost rok do roku jeżeli chodzi o aktywnych użytkowników miesięcznie, tj. z 406 do 422 mln.

Mamy za sobą kolejny silny kwartał, kontynuując trend z 2021 roku. W imieniu twórców i odbiorców z całego świata, gratulacje dla niestrudzonej pracy zespołu Spotify - czytamy w twitterowym wpisie Daniela Elka, współzałożyciela i dyrektora generalnego Spotify.

Wyniki te oznaczają, że Spotify umacnia się na pozycji lidera usług streamingowych audio, bo jak sugerował raport MIDiA za drugi kwartał ubiegłego roku, platforma mogła się pochwalić 31% udziałów w rynku, podczas gdy znajdujące się na drugim miejscu Apple Music musiało się zadowolić 15%, a trzecie Amazon Music 13%. I wydaje się, że firma ma szansę na kolejny wzrost, jeśli tylko uda jej się wprowadzić do oferty zapowiadaną bezstratną jakość HiFi, która pozwoli dotrzeć do audiofilów, obecnie skupionych wokół Tidala czy Deezera - ta zadebiutować ma jeszcze w tym roku, ale na razie w temacie zapanowała cisza.