Branża lotnicza powinna przestawić się na bardziej ekologiczne paliwa, ale ponieważ nie musi tego robić już, wciąż wykorzystuje maszyny, których silniki zasila stosowane od lat paliwo do silników odrzutowych – Jet-A.

Amoniak jest obiecującym nośnikiem energii i paliwem przyszłości o interesującym potencjale w zakresie dekarbonizacji sektorów takich jak transport morski, kolejowy i właśnie lotniczy. Druga najczęściej produkowana substancja chemiczna na świecie jest obecnie używana głównie jako nawóz, ale gdy nadejdzie rewolucja czystej energii, zacznie być skutecznie wykorzystywany jako wydajne i czyste paliwo.

Aviation H2 postanowiło wykorzystać amoniak jako zamiennik klasycznego paliwa lotniczego. Dzięki kilku modyfikacjom zwykły silnik odrzutowy można przekształcić tak, aby działał na amoniak, całkowicie eliminując przy okazji emisję dwutlenku węgla. Okazuje się też, że jest to znacznie szybsza i tańsza opcja niż konwersja wodorowych ogniw paliwowych.

W praktyce trzeba zmodyfikować system przechowywania paliwa w coś, co zasadniczo przypomina instalację i zbiornik LPG. Chodzi tu o magazynowanie paliwa, sterowanie silnikiem i przeróbkę samego silnika, ale pomysłodawcy twierdzą, że nie ingerują zbytnio w projekt tego ostatniego.

Przed Aviation H2 jest jeszcze sporo wyzwań. Przede wszystkim względy bezpieczeństwa. Tutaj bezdyskusyjnie konieczne będzie uzyskanie odpowiednich certyfikatów układów. Pod mikroskopem z pewnością znajdzie się także emisja, bo chociaż mówi się o ekologiczności silników amoniakowych, to jego spalanie jest istotnym problemem. Trzeba pamiętać, że gdy wodór w amoniaku jest odrywany i łączony z tlenem atmosferycznym, tworząc wodę, pewien procent azotu przemienia się w szkodliwe dla środowiska tlenki azotu.

Początkowym celem firmy jest zbudowanie i przetestowanie w locie małego regionalnego dziewięciomiejscowego odrzutowca. Udało się podpisać umowę z operatorem czarterowym FalconAir, dającą Aviation H2 dostęp do hangarów, obiektów i licencji operacyjnych FalconAir. Ten ostatni pomoże pozyskać silniki turbowentylatorowe do testów naziemnych, a także sam samolot, najprawdopodobniej odrzutowiec biznesowy Dassault Falcon 50.

Jeśli chodzi o zasięg, początkowy plan zakłada zbudowanie samolotu zdolnego do godzinnych lotów, z takim samym ciągiem silnika i charakterystyką osiągów, jakie miałby Jet-A.

Plan jest taki, aby do połowy 2023 roku mieć w powietrzu samolot z co najmniej jednym silnikiem napędzanym amoniakiem, co pomoże uwiarygodnić tę koncepcję. Jeśli to się uda, to może to być pierwszy samolot odrzutowy napędzany amoniakiem, służący w cywilnym lotnictwie.  Przy okazji warto przypomnieć, że w 1959 roku X-15 NASA latał na rakietach napędzanych amoniakiem i ciekłym tlenem.

Następnie firma wejdzie na giełdę, aby zebrać fundusze potrzebne do opatentowania, certyfikowania i komercjalizacji układu napędowego z amoniakiem. Aviation H2 ma nadzieję, że ostatecznie rozpocznie modernizację istniejących samolotów jako krok przejściowy dla przewoźników dążących do dekarbonizacji.