Prawnicy Elona Muska nie spoczną i zrobią wszystko, żeby udowodnić, że były pracownik Tesli faktycznie kradł sekrety handlowe firmy związane z projektem superkomputera o nazwie Dojo. Jak możemy dowiedzieć się z przedłożonych w sądzie dokumentów, inżynier Alexander Yatskov opuścił szeregi firmy 2 maja tego roku, spędzając w niej dosłownie kilka miesięcy, bo został zatrudniony w styczniu.

Zdaniem Tesli pracownik przyznał się do kopiowania poufnych informacji na swój prywatny komputer, a także wręczenia przedstawicielom firmy, którzy chcieli sprawdzić jego zawartość w obliczu podejrzeń o kradzież, podstawionego "zamiennika". Co więcej, prawnicy firmy przekonują, że cała sprawa jest bardzo podejrzana, bo Yatskov kłamał również w sprawie swojego doświadczenia i umiejętności, co szybko wyszło na jaw.

To sprawa nielegalnego przywłaszczenia sekretów handlowych przez pracownika, który w czasie krótkiego zatrudnienia wykazał się długą historią kłamstw, m.in. przedstawiania do kontroli zupełnie innego komputera, żeby ukryć swoje postępowanie - pisze Tesla w pozwie. Jak zakończy się ta sprawa? Jeśli pracownicy Tesli udowodnią, że mężczyzna faktycznie przyznał się do winy, to zapewne… szybko i wyrokiem skazujący, ale tego dowiemy się dopiero za jakiś czas.

Przypominamy, że dokumenty dotyczą projektu superkomputera o nazwie Dojo, który Elon Musk zapowiada od kilku lat - w ubiegłym roku w końcu poznaliśmy więcej szczegółów tego urządzenia, które ma służyć do analizy ogromnej ilości danych samochodowych i pracować na rzecz poprawy skuteczności i bezpieczeństwa autonomicznej jazdy. Komputer, bazujący na procesorze Dojo D1, składającym się z 50 miliardów tranzystorów, oferować ma 362 teraFLOPS-y mocy obliczeniowej przy kalkulacjach istotnych z punktu widzenia szkolenia sztucznej inteligencji oraz 22,6 teraFLOPS-a przy obliczeniach zmiennoprzecinkowych z 32-bitową precyzją.

To wartości nieosiągalne dla wielu naukowych konstrukcji przeprowadzających najbardziej skomplikowane obliczenia z zakresu fizyki, matematyki czy medycyny, nic więc dziwnego, że Elon Musk pilnie strzeże jego sekretów.