Trudno powiedzieć ilu ludzi oglądając piękne i wzruszające przygody Simby, zastanawia się, jak by smakował w odpowiedniej marynacie. Jednak wygląda na to, że współzałożyciel firmy zajmującej się technologią żywnościową o nazwie Primeval Foods uważa, że wielu chętnie skosztowałoby takiego specjału. Dodatkową zachętą może być dla nich fakt, że mięso nie pochodzi z zabitych, dzikich zwierząt, ale zostało wyhodowane w laboratorium. Firma obiecuje, że z czasem rozszerzy ofertę na inne popularne dzikie zwierzęta, ale zaczyna od wielkich kotów, ponieważ są one „najbardziej seksowne".

Założona w 2022 roku Primeval Foods, jest jednym z przykładów coraz liczniejszych startupów zajmujących się technologiami spożywczymi, które chcą zaprojektować mięso komórkowe w laboratoriach. Firmy zajmujące się komórkami mięsnymi, chcą stworzyć i ostatecznie sprzedawać ogromne ilości mięsa hodowanego w laboratorium, które jest nie do odróżnienia od prawdziwego. Oznacza to ten sam wygląd, konsystencję i profil smakowy, tyle że bez cierpienia i śmierci zwierząt, które kojarzymy z dzisiejszą produkcją mięsa, a także z towarzyszącym jej negatywnym wpływem na środowisko.

Pomysł na hodowanie mięsa może się wydawać szalony, ale tak naprawdę koncepcyjnie nie różniłby się od wytwarzania piwa, jogurtu czy sadzonek roślin w szklarniach. Wszystko zaczyna się od małej próbki, której zapewnia się odpowiednie sztuczne warunki potrzebne do wzrostu nowych komórek. Wszystko to wymaga oczywiście sporych zasobów finansowych, ale przykłady wielu firm pokazują, że można je zgromadzić.

Sushi z zebrySushi z zebry Fot. Primeval Foods

Powstałe niedawno Primeval Foods jeszcze ich nie ma, ale posiada za to wyjątkowy pomysł i produkt, który rzeczywiście może przyciągać chętnych na kulinarne safari. Widać też, że prowokacyjne wypowiedzi i kampania zachęcająca do skosztowania mięsa egzotycznych zwierząt jest kierowana do ludzi, którzy chcieliby spróbować czegoś niebywałego, niezwykłego, a tym samym dać temu producentowi szansę na wyróżnienie się w gronie konkurencji.

Trudno dokładnie określić, jak daleko w swojej misji znajduje się Primeval. Jak ujawnił jej szef, obecnie firma z powodzeniem uprawia próbki mięsa ważące od 1 do 2 gramów, a więc niezmiernie małe. Nie wiadomo także, od jakiego zwierzęcia pobrano próbkę.

Co ciekawe, Yilmaz Bora jest zadeklarowanym weganinem. I chociaż możemy uważać, że powinien raczej dyskutować jak robić kotlety z soczewicy, to on sam widzi w produkcji sztucznego mięsa sposób na odzwyczajenie ludzkości od zabijania zwierząt. Tak więc to, co może się nam wydawać luką w wegetariańskim lub wegańskim kodeksie etycznym, jest zdaniem Bory, sposobem na dostarczanie ludziom pożywienia z wykluczeniem cierpienia zwierząt oraz dewastującego środowisko procesu produkcji prawdziwego mięsa.

Stek z tygrysaStek z tygrysa Fot. Primeval Foods

Nie wszyscy zgadzają się z takim podejściem do sprawy. Profesor New York City College of Technology i wegański filozof moralny, Carlo Alvaro, twierdzi, że chociaż prawdą jest, że zwierzęta nie muszą umierać, kiedy pojawia się mięso hodowane w laboratorium, to nadal muszą być wykorzystywane do pobierania próbek komórkowych. Co więcej, jego zdaniem istnieje „niemoralna motywacja" do tego, by weganin odmawiał sobie mięsa zwierzęcego tylko po to, by skorzystać z okazji, zjadając coś sztucznie wyhodowanego.

Temat nie jest łatwy i podobnie jak w przypadku wielu innych pytań etycznych związanych z nowymi technologiami, jest bardzo daleko do rozstrzygnięcia. Jednak są to pytania, z którymi prawdopodobnie ludzkość będzie musiała się zmierzyć prędzej niż później.