Niemiecka grupa przemysłowo-technologiczna jest kolejną firmą, która postanowiła opuścić Rosję po jej ataku na Ukrainę. Niemcy ujawnili przy okazji, że ponieśli w związku z tym stratę 600 milionów euro. Dyrektor generalny Siemensa, Roland Busch, określił konflikt jako „punkt zwrotny w historii" i stwierdził, że kierowana przez niego firma wyraźnie i zdecydowanie potępiła tę wojnę.

W drugim kwartale Siemens poniósł 600 milionów euro strat, które wynikają głównie ze spadku dochodów branży kolejowej, które pojawiły się w związku z sankcjami nałożonymi na Rosję. Okazuje się, że decyzja o wycofaniu z Rosji spowodowała też spadek wartości akcji firmy o 5%.

Siemens pojawił się w Rosji w 1851 roku. Otworzono wtedy oddział, który zajmował się dostarczaniem urządzeń dla linii telegraficznej między Moskwą a Petersburgiem. Od tego czasu niemiecka firma rozwijała się tam dość prężnie, inwestując w nowe gałęzie gospodarki. Rynek Rosyjski stał się sporym udziałem w zyskach. Szacuje się, że 11% przychodów Siemensa, było wypracowywane w Rosji, a skupiał się on tam na wprowadzaniu szybkich pociągów oraz pracach konserwacyjnych i serwisowych przy działających już składach. Dwie istniejące w tym kraju fabryki, zlokalizowane w Moskwie i Sankt Petersburgu są obecnie likwidowane.

Siemens odnotował gwałtowny spadek dochodów, a nie widząc szans na zmianę sytuacji oraz w obliczu wciąż trwającego konfliktu na Ukrainie, podjęto decyzję o całkowitym wycofaniu się z Rosji.

Firma liczy, że straty poniesione w Rosji uda się odrobić na innych rynkach oraz dzięki modernizacji istniejących fabryk, w których zostanie wprowadzona większa automatyzacja.