Latarki trafiły już do ukraińskiej ambasady w Japonii. Firma Sorupika przekazał 3 tysiące sztuk tych ciekawie skonstruowanych urządzeń, które z pewnością będą wielką pomocą zarówno dla ludności cywilnej jak i wojskowych.

Zaletą tego rozwiązania jest to, że w odróżnieniu od standardowych latarek obywają się bez baterii i akumulatorów. Wystarczy mieć przy sobie odrobinę soli i trochę wody, żeby zapewnić sobie światło na wiele godzin.

Japońskie latarki zamiast pojemnika na baterie mają niewielki worek, który pełni rolę ogniwa zasilającego. Wystarczy napełnić go wodą i wsypać do niego niewielka ilość soli, żeby cieszyć się światłem przez nawet 120 godzin. Słona woda wchodzi w reakcję z jonami w aluminiowej płytce będącej częścią latarki i tak powstaje prąd.

Latarka Solpica jest wyposażona w trzy bardzo oszczędne diody LED, dzięki czemu zużycie prądu spada do minimum, a jednocześnie generowane jest jasne światło. W idealnych warunkach do woreczka napełnionego wodą, trzeba wsypać 30 g soli. Taka mieszanka zapewnia jasne światło przez 120 godzin ciągłego świecenia. Jednak darczyńca zapewnia, że dużo mniejsza ilość soli, a nawet połowa porcji, także spowoduje, że diody zaczną świecić.

Japonia jest krajem często nawiedzanym przez rozmaite kataklizmy – tajfuny, powodzie i trzęsienia ziemi, a więc Sorupika tworzyła swoje latarki z myślą o ludziach, muszących przetrwać w ekstremalnych warunkach. Teraz okazało się, że mogą być one bardzo pomocne na Ukrainie i tak urodził się pomysł przekazania latarek Solpica.