Zaczęło się od wypowiedzenia wojny Putinowi przez hakerów Anonymous, a potem poszło z górki… dołączyły kolejne grupy, a my mogliśmy przeczytać o kolejnych skutecznych atakach na rosyjskie stacje telewizyjne, strony rządowe, firmy popierające działalność Kremla, koncerny międzynarodowe, które nie zdecydowały się porzucić działalności w tym kraju czy nawet ogólnokrajowy system zarządzania metrem.

Rosyjscy hakerzy-wolontariusze długo nie odpowiadali na te zachodnie dowody wsparcia Ukrainy, ale to się właśnie zmieniło, bo za sprawą wpisu na Twitterze grupa Killnet zapowiedziała cyberwojnę z Ukrainą i kilkoma wspierającymi ją krajami. Na liście nie brakuje naszego, ale poza Polską znajdziemy na niej też Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Niemcy, Włochy, Łotwę, Rumunię, Litwę i Estonię.

„Hakerzy, podobnie jak wszyscy inni odpowiedzialni ludzie, rozumieją, że jako patrioci muszą pozostać lojalni wobec swojej ziemi, zwłaszcza w czasie wojny" - tak Killnet tłumaczy swoją działalność wobec wskazanych krajów.

Grupa Killnet poinformowała, że wszystkie one powinny się spodziewać cyberataków i wygląda na to, że… zamierza dotrzymać słowa, bo jak się właśnie okazuje to ona odpowiadała za serię ataków DDoS (w takich się właśnie specjalizuje) na włoskie instytucje. Zdaniem lokalnej policji, to właśnie hakerzy Killnet próbowali zakłócić odbywający się w miniony weekend konkurs Eurowizji - zarówno odbywające się w sobotę półfinały, jak i niedzielny finał.

Próby zostały zablokowane, a sam konkurs okazał się jednym wielkim dowodem wsparcia dla Ukrainy (Rosja została wykluczona), która zwyciężyła pomimo licznych kontrowersji związanych z głosowaniem (jedno się w tym konkursie nie zmienia!) - prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział nawet, że zgodnie z zasadami kolejna edycja odbędzie się w Ukrainie.

Czy zatem powinniśmy obawiać się ataków ze strony Killnet? Grupa udowodniła już, choćby skutecznymi atakami na serwery Anonymous, że dobrze wie, co robi. Niemniej czas wojny to zawsze sytuacja zwiększonego ryzyka, dlatego też w Polsce po raz kolejny przedłużono właśnie czas obowiązywania podwyższonego stopnia alarmowego CHARLIE-CRP, więc władze i służby mają świadomość zwiększonego ryzyka i są na nie odpowiednio przygotowane.