Tymczasem Sony wykonało doskonały ruch. Zamiast iść na otwartą wojnę z wielkim konkurentem, zdecydowało się na wprowadzenie usługi, która jest ani lepsza ani gorsza, tylko po prostu inna. Bazująca na odmiennej filozofii.

Usługa zostanie uruchomiona w czerwcu, a Sony opublikowało długą listę, jak twierdzi „niektórych" gier, które zostaną uruchomione wraz z PS Plus. Lista zawiera najnowsze gry na PS5, takie jak choćby Returnal, oraz klasyczne tytuły sięgające czasów pierwszego PlayStation. Wśród proponowanych tytułów znajdą się największe hity PlayStation, a więc takie serie jak Ape Escape, Jax i Daxter oraz Ratchet & Clank.

W oparciu o to co pokazało Sony, można wysnuć wniosek, że nie wygląda na to, żeby PS Plus szedł w ślady Game Pass. Producent PlayStation nie będzie próbował walki z Microsoftem, jakiej spodziewało się wielu graczy, dostarczając bibliotekę premier. PS Plus ma zupełnie inną wartość, zbudowaną wokół przeszłości a nie teraźniejszości, bazującej na nostalgii graczy.

Osoby, które zasubskrybują najwyższy poziom PS Plus w czerwcu, otrzymają całą masę gier wyciągniętych ze skarbca PlayStation oraz garść tytułów innych firm. Te ostatnia są najbliżej rywalizacji usługi z Game Pass i jak dla mnie są obecnie najmniej kuszącą częścią subskrypcji. Kilka z dołączonych gier, takich jak Mortal Kombat 11 i Marvel’s Guardians of the Galaxy, jest już zawartych w Xbox Game Pass. Jest to ekscytująca wiadomość dla tych, którzy działają wyłącznie w ekosystemie PlayStation, ale te tytuły nie prezentują wielkiej wartości dla subskrybentów Game Pass.

Asem w rękawie Sony, jest ogromna biblioteka gier, klasyków z przeszłości, do których dostęp był ograniczony dla większości zwykłych graczy, którzy nie kochają się w posiadaniu retro-konsol i nie magazynują na półkach tysięcy pudełek ze starymi grami. Dzięki temu, ponownie dostępne staną się takie tytuły jak na przykład Ico, Dark Cloud i Hot Shots Golf. Dla tych, którzy dorastali grając w gry na PlayStation, jest to nostalgiczne przeżycie, powrót do przeszłości i uruchomienie wielu wspomnień. Sony planuje, że stare tytuły będą wyposażane w trofea i inne dodatki typowe dla współczesnych gier. Na dokładkę, gracze którzy już posiadają pewne stare tytuły, będą mogli pobrać je na nowoczesne konsole za darmo, bez konieczności subskrybowania PS Plus. Jest to bardzo dobry ruch Sony, w przypadku którego brak wstecznej kompatybilności był zawsze ogromnym problemem i powodem do narzekań fanów.

Z drugiej strony, jeśli przegapiliście kilka generacji PlayStation, jest to doskonała okazja do poznania przeszłości – doświadczenia, które w dzisiejszych czasach jest trudne do zrealizowania bez zanurzenia się w scenie emulacji. W tym sensie podejście Sony do PS Plus jest porównywalne z Nintendo Switch Online. Jest to ciekawy ruch, chociaż pozornie może się wydawać, że trafia do węższej grupy użytkowników niż w przypadku publikowania premierowych tytułów.

Koncentracja na klasykach działa na korzyść Sony. I znowu przyrównam je do Nintendo, gdyż obie firmy mają gigantyczne biblioteki starszych tytułów, o której konkurencyjny Microsoft może jedynie pomarzyć. Oczywiście kiedy pojawiła się lista gier, jakie mają być dostępne na premierę, wielu ludzi uznało, że brakuje na niej wielu hitów z przeszłości. Dyskutowałem z kilkoma osobami i każdy wskazywał na gry, których brakuje, czyli Sly Cooper, Metal Gear Solid czy Twisted Metal. Faktycznie może to być rozczarowanie, ale uważam, że polityka Sony jest jasna. Usługa ma trwać i co miesiąc muszą pojawiać się w niej kolejne tytuły, zachęcające do pozostania lub wykupienia subskrypcji.

Zestaw startowy, który sprawia, że ??gracze chcą więcej, oznacza po prostu, że Sony może co miesiąc wypuszczać aktualizacje w postaci wielkich tytułów z przeszłości, które będą przeciwwagą dla tego co dzieje się w Game Pass z comiesięcznymi nowościami. Dla Sony jest to trudne zadanie, żeby na starcie pokazać graczom kierunek w jakim ma zamiar iść ze swoja usługą, ale to lepszy początek niż Nintendo Expansion Pack, które początkowo zawierało tylko dziewięć gier na Nintendo 64.

Prawda jest taka, że ??próba bezpośredniej rywalizacji z usługą na Xboxie byłaby samobójstwem. Game Pass już jest i ma swoje ogromne zalety, a więc po co próbować go replikować na PlayStation? Zwłaszcza, że Game Pass wyszedł już dawno poza konsole, a więc właściciele PlayStation mogą z niego korzystać, jeśli mają komputer. Jeśli Sony zamierza pozyskać subskrybentów, musi dać im coś wyjątkowego, co skłoni ich do zakupu drugiej subskrypcji, a nie przekonywać ich do porzucenia jednego dla drugiego.

Obecny plan PS Plus wydaje się odpowiadać na to wyzwanie. Jeśli ktoś chce zagrać w oferowane klasyczne gry, musi wykupić usługę Sony (poprzez subskrypcję lub kupowanie gier indywidualnie). I żadna inna usługa nie robi tego na taką skalę. Z drugiej strony, jeśli do graczy nie przemawia Ape Escape, to wciąż można wybrać dla siebie coś z nowości, takich jak choćby Spider-Man: Miles Morales i cieszyć się efektowną rozgrywką na nowej generacji.

PS Plus nie pozuje na konkurenta Xbox Game Pass w taki sposób, na jaki zanosiło się początkowo. I po przemyśleniu sprawy uznaję, że bardzo dobrze się stało. Właśnie dlatego zasubskrybuję go w przyszłym miesiącu. Jednocześnie pozostanę przy ofercie na Xboxa, właśnie dla nowości i możliwości grania także na komputerze.