O rosyjskiej broni laserowej po raz pierwszy usłyszeliśmy już w 2018 roku, kiedy to Władimir Putin chwalił się nowym wyposażeniem swojej armii, w skład którego wchodziły również międzykontynentalne pociski balistyczne (ICBM), podwodne drony nuklearne i broń hipersoniczna. Ale o ile o pociskach balistycznych czy broni hipersonicznej regularnie było głośno - w grudniu usłyszeliśmy o testach pocisków Zircon, Kindżały zostały użyte w Ukrainie, a Putin straszył też Sarmatami, tak w przypadku broni laserowej panowała cisza.

Co prawda w tym samym roku Kreml poinformował, że chodzi o system broni laserowej Pierieswiet, który jest w stanie oślepić satelity znajdujące się na wysokości do 1,5 km, ale to nie on trafił właśnie w ręce rosyjskiej armii w Ukrainie (bo podobno był już wcześniej w powszechnym użyciu). Rosjanie w sekrecie pracować mieli nad nową generacją broni laserowej, która zdaniem wicepremiera Federacji Rosyjskiej odpowiedzialnego za sektor zbrojeniowy, Jurija Borisowa, oferuje dużo większe możliwości, bo zamiast oślepiać… dosłownie smaży urządzenia!

Pierieswiet oślepia, a nowa generacja broni laserowej prowadzi do fizycznego zniszczenia celu - termalnej destrukcji - cel po prostu płonie - twierdził Borisow w wypowiedzi dla rządowej telewizji. 

Jak podaje Reuters, Zadira, bo taka nazwa padła w kontekście nowej broni, wciąż pozostaje w fazie prototypowej, ale zdaniem Borisowa już w obecnej wersji, działającej aktualnie w Ukrainie, jest w stanie w ciągu 5 sekund dosłownie spalić drony z odległości 5 kilometrów. Broń, w której stworzenie zaangażowany był Rosatom, ma być odpowiedzią na ukraińską obronę wzmocnioną przez zachodnie dostawy.

Co warto podkreślić, chociaż jeszcze jakiś czas temu broń laserowa tego typu wydawała się fikcją z filmów sci-fi, to od kilku lat intensywnie pracują nad nią wszystkie mocarstwa - Rosja, Chiny czy Stany Zjednoczone. Wystarczy zresztą przypomnieć, że marynarka wojenna USA przeprowadziła w ubiegłym miesiącu testy podobnego rozwiązania, w ramach których za pomocą broni o nazwie Layered Laser Defense (LLD), opracowanej przez koncern Lockheed Martin, wyłączyła silnik drona udającego pocisk poddźwiękowy.

Oznacza to, że Rosjanie faktycznie mogą dysponować potężną bronią laserową, ale dopóki nie otrzymamy potwierdzenia, np. ze strony ukraińskiej, należy zachować w stosunku do tych informacji pewną dozę nieufności - propaganda Kremla mówiła już różne rzeczy.