Pamiętacie jak pisaliśmy o widocznej na zdjęciach Google bazie lotniczej w Lipiecku gdzie stacjonują rosyjskie samoloty oraz śmigłowce? Na zdjęciach wykonanych z kosmosu doskonale widać kiepski stan wielu maszyn, które są rozmontowane, brakuje im istotnych elementów albo leżą przewrócone na bok. Niektórzy obserwatorzy posunęli się nawet do stwierdzenia, że to nie tylko wojskowy złom, ale wręcz kartonowe atrapy.

Wygląda na to, że stan wyposażenia maszyn używanych do walk w Ukrainie, rzeczywiście jest w opłakanym stanie. Rosyjscy piloci myśliwców tak bardzo nie mają zaufania do urządzeń GPS, które znajdują się na wyposażeniu ich samolotów, że przynoszą własne i przyczepiają je do desek rozdzielczych samolotów.

Na terytorium Ukrainy znaleziono wiele rozbitych rosyjskich myśliwców, wyposażonych w zwykłe, cywilne odbiorniki GPS, które piloci zamontowali do deski rozdzielczej, żeby nie stracić orientacji gdzie się znajdują. Oznacza to, że ich wbudowane systemy nawigacyjne są bardzo złe, popsute, albo zostały zdemontowane.

GPS w rosyjskim mysliwcuGPS w rosyjskim mysliwcu Fot. www.fudzilla.com/

Brytyjscy eksperci ds. obrony potwierdzili, że odbiorniki GPS wielokrotnie były znajdowane w kokpitach zestrzelonych rosyjskich Su-34. Są to samoloty wyprodukowane w Związku Radzieckim na początku lat 90., ale nadal są w służbie i stanowią podstawowy myśliwiec lotnictwa bojowego tego kraju. Fachowcy oceniają, że powinny i pewnie były wielokrotnie modernizowane, ale najwyraźniej ktoś nie pomyślał o nawigacji dla pilotów. Stąd stawiają oni na własne urządzenia GPS.

Jeśli chodzi o pojazdy latające w służbie Putina, to nawet drony, które powszechnie uważamy za bardzo nowoczesne urządzenia, okazały się starymi, zdezelowanymi gratami. W zeszłym miesiącu ukraińskie wojsko prezentowało jednego z rosyjskich dronów, który pozostawał w jednym kawałku dzięki taśmie klejącej, a za korek wlewu paliwa służyła mu plastikowa nakrętka od wody mineralnej.