Firmy telekomunikacyjne dostrzegają potencjał w swoich wieżach nadajników telefonicznych i wykorzystują je, żeby zminimalizować koszty energii elektrycznej, drożejącej z miesiąca na miesiąc. To właśnie dzięki takiemu myśleniu, na szczytach nadajników pojawiają się wiatraki i ogniwa słoneczne, pozwalające skorzystać z zielonej energii i obniżyć koszty.

Ericsson i Deutsche Telekom już w tej chwili wykorzystują zarówno wiatraki, ja i panele solarne do pozyskiwania energii, która wykorzystywana jest do zasilania prądożernych nadajników 5G zlokalizowanych w Niemczech. Chcą w ten sposób chronić się przed gwałtownie rosnącymi kosztami energii elektrycznej.

Jest o co walczyć. Operatorzy telekomunikacyjni muszą obniżyć koszty, aby sfinansować wdrożenie 5G o wartości 872 miliardów dolarów. Z pewnością rachunki za energię elektryczną są jedną z ważnych składowych w piramidzie wydatków.

Szef działu zrównoważonego rozwoju firmy Ericsson, Mats Pellbäck Scharp, powiedział, że koszty energii w tym sektorze to około 25 miliardów dolarów rocznie. I dorównują one wydatkom na sprzęt radiowy.

Ericsson ujawnił, że pięciokilowatowa turbina wiatrowa i moduły słoneczne mogą samodzielnie zasilać całą jednostkę w Dittenheim. Już od roku pracują tam panele słoneczne o powierzchni 12 metrów kwadratowych, dostarczając około 10 procent potrzebnej energii.

Przedstawiciel Ericssona stwierdził, że oczywiście musi istnieć rezerwowe połączenie z główną siecią, gdyby instalacja pozyskująca prąd z wiatru i słońca była niesprawna albo warunki atmosferyczne będą niekorzystne. Docelowo ma ona pełnić funkcję absolutnej rezerwy, a główny ciężar ma wziąć na siebie zielona energia.

System jest całkowicie skalowalny i możliwy do skopiowania w innych lokalizacjach oraz sieciach.

Według szacunków McKinsey, koszty energii stanowiły średnio około pięciu procent wydatków operacyjnych operatorów telekomunikacyjnych, a liczba ta ma wzrosnąć wraz z upowszechnianiem 5G.