Opublikowany na łamach The Washington Post wywiad z byłym już inżynierem Google zwrócił uwagę całego świata, bo Blake Lemoine sugeruje w nim, że jedna ze sztucznych inteligencji koncernu zyskała świadomość i zdolność odczuwania emocji. A mówi o systemie typu chatbot o nazwie LaMDA, czyli Language Model for Dialogue Applications, który był trenowany z myślą o prowadzeniu rozmów z użytkownikami.

Czy sztuczna inteligencja Google jest świadoma?

Na dowód prezentuje zapisy konwersacji, jakie przeprowadził z programem. Co w nich znajdziemy? W niektórych program wprost odpowiada, że towarzyszą mu takie uczucia, jak radość czy smutek, podając przy tym sytuacje, w jakich się pojawiają, a w innych twierdzi, że czuje się osobą, taką samą jak jego rozmówca, wyjaśniając, że dowodem jego "rozumności" jest fakt, że człowiek po drugiej stronie czyta jego słowa i je interpretuje.

Co więcej, Blake Lemoine wyjaśnia, że rozmawiał z LaMDA o religii, świadomości, prawach robotów i wielu innych tematach (co leżało w zakresie jego obowiązków jako inżyniera działu Responsible AI) i nie ma podstaw, by nie wierzyć w świadomość AI, które twierdzić ma przy okazji, że „dobro ludzkości jest dla niego priorytetem" i chciałoby być rozpoznawane jako „pracownik Google, a nie własność firmy".

Nie da się ukryć, że z jednej strony brzmi to jak spełnienie marzeń wszystkich zwolenników sztucznej inteligencji i fanów science fiction, a z drugiej może budzić obawy osób od dawna zwracających uwagę na konieczność uregulowania kwestii AI. Google zdaje się jednak studzić obie strony, wyjaśniając, że nie ma żadnych dowodów na to, że LaMDA jest świadoma i wiele wskazujących na odwrotny scenariusz, jednocześnie… zwalniając swojego inżyniera za ujawnienie poufnych informacji.

Nasz zespół - w tym etycy i technolodzy - przeanalizowali obawy Blake'a zgodnie z naszymi zasadami sztucznej inteligencji i poinformował go, że dowody nie potwierdzają jego twierdzeń - wyjaśnia rzecznik Google, Brian Gabriel, w wypowiedzi dla The Washington Post.

I kto mówi prawdę? Warto tu zauważyć, że sytuacja LaMDA przypomina pewną historię z lat 60. ubiegłego wieku, kiedy to sztuczna inteligencja o nazwie ELIZA również nabrała wiele osób, bo jak przekonują eksperci, wiele osób chce widzieć świadomość wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe, nawet jeśli fakty mówią zupełnie co innego. I nawet jeśli zwolnienie pracownika nie wygląda w tej sytuacji najlepiej, to nie należy się spodziewać, że Google ukrywa jakiś wielki sekret - szczególnie że Blake Lemoine sam przyznaje, że chociaż jest inżynierem, to tę sytuację ocenia „z punktu widzenia kapłana, a nie naukowca".