To już nie pierwszy raz, kiedy słyszymy, że Apple Watch ratuje komuś życie i wystarczy tylko przypomnieć sytuację z marca ubiegłego roku, kiedy to za jego sprawą udało się wyciągnąć z wody łyżwiarza, pod którym załamał się lód. Ten wpadł do lodowatej wody i miał naprawdę niewiele czasu - na szczęście zamiast panikować, przypomniał sobie, że ma na ręku inteligentny zegarek z funkcją SOS.

Apple Watch ratuje kolejne życie.

Jak to działa? Apple Watch potrafi automatycznie wybierać numer lokalnych służb ratunkowych i podawać im lokalizację dzwoniącego - tryb SOS aktywuje się po wciśnięciu i przytrzymaniu specjalnego bocznego przycisku albo, kiedy użytkownik upadnie i pozostaje bez ruchu przez minutę (jeśli zdecydujemy się na odpowiednie ustawienia).

Sytuacja, która wydarzyła się w mieście The Dalles w Oregonie, wyglądała bardzo podobnie - kobieta pływająca w rzece Kolumbia zadzwoniła na numer ratunkowy, kiedy jej noga utknęła między kamieniami i przez ponad 30 minut nie mogła się wydostać z wody. Pomimo trudnej sytuacji i niskiej temperatury udało jej się zachować przytomność na tyle, by wybrać tryb SOS i powiadomić służby o swojej sytuacji.

Pływaczka wykazywała oznaki hipotermii i była w oczywistym niebezpieczeństwie… Rzeka Kolumbia była bardzo wysoka z powodu ciągłych deszczy, a w mieście występują obszary powodzi. Temperatura wody w rzece wynosiła 13 stopni Celsjusza - komentuje lokalna policja.

Przybyli na miejsce policjanci doszli do wniosku, że kobietę trzeba natychmiast wyciągnąć z wody, dlatego bez chwili wahania zostawili na brzegu swój ekwipunek i rzucili się na ratunek. Na szczęście po chwili udało się uwolnić stopę kobiety spomiędzy kamieni, wyciągnąć ją z wody i oddać pod opiekę straży pożarnej.