Wyobraźcie sobie zaskoczenie Owaina Daviesa, kiedy okazało się, że jego iPhone przetrwał 10 miesięcy leżąc na dnie rzeki i wciąż działa. Być może jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że telefon powrócił do właściciela, który dawno stracił nadzieję, że kiedykolwiek go jeszcze zobaczy.

Miguel Pacheco znalazł iPhone’a Daviesa podczas rodzinnego rejsu. Znalazca opowiadał, że telefon był w bardzo złym stanie, a więc był przekonany, że nigdy się nie uruchomi. Jednak uznał, że może zawierać treści ważne dla właściciela, a więc zabrał go do domu, wysuszył i naładował. Ku jego zdumieniu telefon się włączył.

Wygaszacz ekranu iPhone'a pokazywał datę 13 sierpnia, dzień, w którym urządzenie wpadło do wody. Znajdowało się na nim również zdjęcie młodej pary. Pacheco opublikował zdjęcie w mediach społecznościowych, a po tysiącach udostępnień tożsamość właściciela została ostatecznie potwierdzona.

Mając telefon z powrotem w posiadaniu, Davies wyjaśnił, że zgubił urządzenie, podczas spływu kajakowego w Gloucestershire w Anglii zeszłego lata. Mężczyzna wpadł do wody, a iPhone znajdujący się w tylnej kieszeni spodni zniknął.