Urządzenia mobilne stale emitują sygnały Bluetooth do zadań takich jak łączenie się z urządzeniami bezprzewodowymi, znajdowanie zagubionych przedmiotów lub korzystanie z aplikacji do śledzenia kontaktów COVID. Artykuł badawczy UC San Diego przedstawia, w jaki sposób sygnały te mogą identyfikować poszczególne urządzenia.

Wytwarzanie chipów Bluetooth i łączenie ich ze sprzętem Wi-Fi oznacza je unikalnymi fizycznymi niedoskonałościami, które mogą sprawiać, że transmisja Bluetooth staje się indywidualną cechą każdego urządzenia. Co ciekawe do namierzania rozmaitych urządzeń naukowcy użyli sprzętu kosztującego poniżej 200 dolarów, na którym zainstalowano specjalistyczne oprogramowanie.

Bluetooth jak cyfrowy odcisk palca?

Testy z powodzeniem zidentyfikowały iPhone'y, Thinkpady, Macbooki, Apple Watche, telefony Google Pixel i inne urządzenia w zatłoczonych kawiarniach i korytarzach, wykorzystując jedynie sygnał Bluetooth. Naukowcy podkreślają, że chociaż nie byli na razie w stanie uzyskać dostępu do danych na samych urządzeniach, to jest to tylko kwestią czasu.

Metoda śledzenia Bluetooth jest wciąż daleka od doskonałości i nie zanosi się, że szybko zyska na popularności. Różnice konstrukcyjne sprzętu, temperatury i ograniczenia radiowe mogą wpływać na identyfikację. Ogólnie naukowcy byli w stanie zidentyfikować tylko mniej niż połowę wykrytych urządzeń.

Z drugiej strony przeciwdziałanie odciskom cyfrowym Bluetooth może okazać się trudne, ponieważ znajduje się te urządzenia za pomocą identyfikatorów sprzętowych. Samo wyłączenie Bluetooth nie zatrzymuje transmisji. Dopiero całkowite wyłączenia urządzenia wydaje się na tę chwilę być jedynym sposobem na całkowite ukrycie sygnału Bluetooth. Badania wykazały także, że w celu zabezpieczania można stosować cyfrowe przetwarzanie sygnału przez oprogramowanie sprzętowe Bluetooth, które w pewnych względach dorównuje wyłączaniu urządzeń.